4675 ARTYKUŁÓW W SERWISIE
ZNAJDŹ NAS
W INTERNECIE
MÓZG

Ateiści są skazani na wymarcie – wbrew temu, co do tej pory uważaliśmy

10 Cze 2017
MÓZG
autor: Bartek Faryna

Świat idzie do przodu, ludzie stają się coraz bardziej nowocześni, zmienia się ich styl życia, zmienia się ich myślenie, a nawet zmienia się ich filozofia. Co jednak kojarzy się zwykle z nowoczesnością i postępem? Na pewno nie religia, a tym bardziej nie „głęboka wiara”. No właśnie, a więc z postępem zwykle kojarzy się ateizm – czyli wykluczenie istnienia jakiegokolwiek boga czy pomniejszych bóstw. Wydawać by się mogło, że ludzie coraz częściej „odchodzą od Boga”. W kościołach jest coraz bardziej pusto, a same msze nie cieszą się już taką frekwencją, jak kiedyś. Niektórzy mówią też, że „kiedy umrze starsze pokolenie, to w ogóle już nikt nie będzie chodził do kościoła”. Czy jednak tak jest w rzeczywistości? Najnowsze badania pokazują, że może być całkowicie odwrotnie.

Ma to związek z antykoncepcją. Naukowcy uważają, że jest ona zdecydowanie częściej stosowana przez osoby niewierzące. Badacze z Malezji oraz USA postanowili zajrzeć do gospodarstw domowych aż 4 000 studentów na terenie obydwu krajów. Pytali oni m.in. o liczbę rodzeństwa, jaką posiada każdy ankietowany oraz o to, czy zostali oni wychowani w wierze i czy ogólnie pochodzą z religijnego domu, czy może raczej nie.

W ten sposób odkryto, że ateiści z Malezji wychodzili tutaj poważnie na minus. Niewierzący studenci mieli średnio o 1,5 rodzeństwa mniej, niż miało to miejsce w przypadku religijnych ankietowanych. W USA różnica ta była znacznie węższa. Tam taki studiujący ateista miał już tylko o 0,16 rodzeństwa mniej, niż miało to miejsce w przypadku religijnego żaka.

Można znaleźć tutaj coś ironicznego. W końcu antykoncepcja była popularyzowana raczej przez środowiska mające niewiele wspólnego z religią, a czasem nawet stojące po drugiej stronie barykady.

W tym miejscu pewnie przyszła Wam do głowy pewna myśl: zaraz, zaraz – przecież to, że pochodzę z religijnego domu wcale nie oznacza, że sam muszę kontynuować tradycję, w jakiej zostałem wychowany. Przecież religijni rodzice mogą wychować ateistę i odwrotnie. Wpływ środowiska też przecież robi swoje w procesie wychowania.

Inne badania jednak temu przeczą. Okazuje się bowiem, że „religijność” jest bezpośrednio związana z obecnością jednego specyficznego genu. A to właśnie ten gen częściej przekazywany jest dalej – przynajmniej w obecnych czasach. W XIX wieku sprawy przedstawiały się bowiem nieco inaczej. Współczynnik urodzeń w rodzinach wierzących i niewierzących był niemal identyczny. Jednak na przestrzeni tych 200 lat sporo się pozmieniało.

Pasjonujesz się naturą człowieka i chcesz otrzymywać więcej podobnych wiadomości? Zapraszamy na nasz specjalny fanpage:

Źródło: Independent

KOMENTARZE disqus
komentuj przez Disqus
Wiedzocholik na Facebooku
POLUB NAS    
Wiedzocholik na Instagramie Wiedzocholik na Instagramie
Przeglądnij się
OBSERWUJ NAS    
Wiedzocholik na Twitterze