4268 ARTYKUŁÓW W SERWISIE
ZNAJDŹ NAS
W INTERNECIE
FIZYKA

Dlaczego sznurówki w butach tak często rozwiązują się w trakcie biegania?

12 Kwi 2017
FIZYKA
autor: Bartek Faryna

Zapewne większość z Was nosi buty wiązane sznurówkami. Na pewno więc doświadczyliście chociaż raz w życiu sytuacji, w której Wasze sznurówki po prostu same się rozwiązały. Czy nie jest to naprawdę mocno irytujące? Sprawa staje się jeszcze bardziej poważna, kiedy zaczynamy biegać. Wtedy możemy mieć pewność, że węzeł w końcu puści. Zwykle to tylko kwestia czasu. Czy jednak zastanawialiście się kiedyś, dlaczego tak się dzieje i czy w ogóle możemy coś z tym zrobić? Naukowcy z University of California postanowili przyjrzeć się temu problemowi z bliska.

Wykonali więc całą serię różnych testów, z użyciem bieżni oraz kamer mogących rejestrować obraz w zwolnionym tempie. Po co jednak te wszystkie badania nad tak, mogłoby się wydawać, błahą sprawą? Jeśli dobrze chcemy pojąć strukturę węzłów, musimy zacząć od tych najprostszych, jak węzły w naszych sznurowadłach. Może to pomóc lepiej zrozumieć rzeczy takie jak wiązania DNA lub inne mikrostruktury, które nie wytrzymują działania różnorakich sił.

Kiedy biegniemy, nasze stopy znacznie mocniej uderzają o podłoże, na którym się znajdujemy, niż ma to miejsce w trakcie chodzenia. W ten sposób węzeł na sznurówce zaczyna się powoli rozluźniać. Należy do tego dodać jeszcze cofanie nogi oraz siłę z jaką to robimy. Wolny koniec sznurówki ciągnie wtedy do przodu, przez co węzeł w końcu się rozwiązuje. Zobaczcie to zresztą sami na nagraniu.

Co więc możemy zrobić z tym problemem? Niestety nic. Stosowanie bardziej skomplikowanych węzłów wprawdzie jest w stanie kupić nam kilka dodatkowych minut spokoju, jednak nie rozwiązuje to całkowicie problemu. Możecie spróbować po prostu chować wolne sznurówki do butów – powinno chociaż trochę pomóc.

Źródło: IFLS

KOMENTARZE disqus
komentuj przez Disqus
Wiedzocholik na Facebooku
POLUB NAS    
Wiedzocholik na Instagramie Wiedzocholik na Instagramie
Przeglądnij się
OBSERWUJ NAS    
Wiedzocholik na Twitterze