4675 ARTYKUŁÓW W SERWISIE
ZNAJDŹ NAS
W INTERNECIE
MÓZG

Dlaczego zła nauka jest jak zła religia?

28 maja 2017
MÓZG
autor: Anna Borkowska

Czy współczesna nauka stała się dziś podobna do religii? Czy popadła w dogmatyzm i przestała szukać odpowiedzi na najtrudniejsze pytania? Zamknęła się w materializmie, odrzucając wszystko, co metafizyczne? Czy współczesna nauka nie stała się przypadkiem pewnego rodzaju religią? Dowiedzcie się, co wiara w Boga robi z mózgiem człowieka.

Niezwykle ciekawe spojrzenie na temat współczesnej nauki przedstawił biolog, doktor Rupert Sheldrake. Sheldrake jest naukowcem od ponad 40 lat. Studiował w Cambridge i na Harvardzie. Wykładał na największych światowych uniwersytetach. Był pracownikiem naukowym w Royal Society. Na swoim koncie ma ponad 80 publikacji naukowych w recenzowanych czasopismach. Jak sam siebie określa – jest osobą zdecydowanie pro-naukową. Lecz w ostatnim czasie zwrócił uwagę na niepokojące jego zdaniem zjawisko, jakim jest tłumienie wolnego ducha badań przez środowisko naukowe, w którym panuje przesadny konformizm, oparty na strachu przed znieważeniem. Według niego, nauka została niestety w ostatnim czasie sparaliżowana przez dogmaty i tabu, a prowadzone przez nią coraz kosztowniejsze badania, dostarczają być może nieprawdziwe wyniki.

Zła religia jest arogancka, obłudna, dogmatyczna i nietolerancyjna. Taka sama jest zła nauka. Lecz w odróżnieniu od religijnych fundamentalistów, fundamentaliści naukowi nie zdają sobie sprawy z tego, że ich opinie są oparte na przyjętej przez nich wierze, a więc na przyjętych apriorycznie dogmatach. Zakładają bowiem, iż na podstawowe pytania nauka już odpowiedziała, a zadaniem współczesnych naukowców jest badanie już tylko zagadnień szczegółowych.

Sheldrake zwraca tu uwagę na ważny problem. Według niego nauka, w jej najlepszym rozumieniu, powinna być otwartą metodą badań, a nie systemem już przyjętych wierzeń. Problem polega na tym, iż obecny „naukowy światopogląd” opierający się na filozofii materialistycznej, jest niezwykle prestiżowy, gdyż wydaje się, iż osiągnął finalny sukces. Jego osiągnięcia dotykają bowiem wszystkich sfer naszego życia: to technologia z jaką mamy do czynienia, komputery, samoloty, telefony komórkowe, wszechstronne użycie internetu czy też współczesna medycyna. Dzięki takiej nauce, nasz intelektualny świat zgłębił tajniki wiedzy od mikroskopijnych cząstek, po ogrom przestrzeni kosmicznej. Jej prestiż polegał przede wszystkim na otwarciu na coraz to nowe odkrycia.

Takie myślenie jest jednak w pewnej mierze błędne. Zaangażowani naukowcy – materialiści, nieświadomie ze współczesnej nauki zrobili swego rodzaju religię. Uznali bowiem, iż jedyną istniejącą rzeczywistością jest ta materialna i fizyczna. Świadomość człowieka jest natomiast jedynie efektem ubocznym fizycznej aktywności mózgu, a wszelkie ludzkie idee, takie jak choćby idea Absolutu, istnieją jedynie w ludzkich umysłach. Owo materialistyczne podejście, jest we współczesnej nauce brane za pewnik. A każdego, kto się mu sprzeciwia, bądź je podważa, oskarża się o herezję i zamyka drzwi do światowej kariery.

Od XIX wieku materialiści obiecują nam, że nauka ostatecznie wyjaśni wszystko w kategoriach fizyki i chemii. Udowodni, że żywe organizmy to skomplikowane maszyny, natura jest bezcelowa, a umysły są tylko fizyczną aktywnością mózgu. Są przekonani, iż coraz to nowe odkrycia będą jedynie uzasadniać ich przekonania. Takie podejście zostało nazwane przez jednego z filozofów Karla Poppera – „obiecującym materializmem” (ang. promissory materialism). Próbuje się bowiem przedstawiać określone tezy dla jeszcze często nie zbadanych odkryć. Wielu naukowców woli bowiem myśleć, że kolejne naukowe zagadnienia można badać wzdłuż ustalonych już linii. Dla wielu krytyków współczesnej nauki takie podejście niszczy ją tylko od środka, a sama idea nauki przyjmuje postać sprzed stuleci, kiedy to przyjęte założenia obowiązywały wręcz jak dogmaty.

Jak zauważa doktor Sheldrake, pomimo wielu sukcesów nauki w dziedzinie biologii, fizyki czy chemii, nadal nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na podstawowe, nurtujące nas pytania, szczególnie te dotykające pytań metafizycznych. Znamy wiele szczegółów z zakresu mikrobiologii, uporządkowaliśmy setki genomów, ale wciąż nie wiemy czy ludzki umysł może być zbadany jedynie na poziomie jego fizyczności. Pomimo wspaniałych osiągnięć technicznych w dziedzinie neurologii, takich jak skanowanie mózgu, nadal nie ma dowodu, że świadomość jest tylko aktywnością mózgu.

W fizyce także mnożą się problemy. Na początku XXI wieku stało się oczywiste, że znane rodzaje materii i energii, stanowią jedynie 4% naszego Wszechświata. Reszta to „ciemna materia” i „ciemna energia”. 96% naszej fizycznej rzeczywistości jest dla nas dosłownie niezrozumiałe. Współczesna nauka jest zdominowana przez teorię superstrun i teorie M, z 10-11 wymiarami w hiperprzestrzeni, które wydają się niemożliwe do zbadania. Teorie twierdzące, iż oprócz naszego istnieją miliardy Wszechświatów, jest bardzo popularna wśród kosmologów, pomimo braku empirycznych dowodów. Istnieje wiele interesujących spekulacji czy założeń, nie są one jednak uważane za twardą naukę.

Dobra nauka, tak jak dobra religia, jest wędrówką ku nowemu. Jest bezgranicznym poszukiwaniem tego, co nieodkryte. Winna opierać się na tradycji i przeszłości, ale najbardziej skuteczna będzie wtedy, gdy przestanie być zbyt arogancka, i uświadomi sobie, jak wiele jeszcze nie wie.

Pasjonujesz się naturą człowieka i chcesz otrzymywać więcej podobnych wiadomości? Zapraszamy na nasz specjalny fanpage:

Źródło: Huffingtonpost

Zdjęcie: Pixabay

KOMENTARZE disqus
komentuj przez Disqus
Wiedzocholik na Facebooku
POLUB NAS    
Wiedzocholik na Instagramie Wiedzocholik na Instagramie
Przeglądnij się
OBSERWUJ NAS    
Wiedzocholik na Twitterze