4044 ARTYKUŁÓW W SERWISIE
ZNAJDŹ NAS
W INTERNECIE
TECHNOLOGIA

Facebook poinformował wczoraj, że każdy z nas NIE ŻYJE

12 Lis 2016
TECHNOLOGIA
autor: Anna Borkowska

Nie tak dawno pisaliśmy, że liczba martwych użytkowników Facebooka za jakiś czas przewyższy liczbę tych żywych – przeczytajcie. Wczoraj „przepowiednia ta” sprawdziła się nawet z nawiązką – i – według serwisu – wszyscy z nas byli martwi.

Zarządzanie tak ogromnym portalem, jak Facebook z pewnością wymaga ogromnych nakładów pracy oraz skupienia. Nic dziwnego, w końcu chodzi tu o komfort i bezpieczeństwo milionów użytkowników. Część z Was na pewno pamięta słynną już wpadkę z 2007 roku, kiedy to w wyniku błędnego skonfigurowania jednego z serwerów, użytkownicy Facebooka zamiast niebiesko-białej strony zobaczyli… kod źródłowy portalu.

Nie mniej dotkliwą porażkę Facebook zaliczył w 2010 roku, kiedy umożliwiał użytkownikom podgląd prywatnych rozmów innych internautów. Mimo iż błąd został bardzo szybko usunięty, można się spodziewać że wiele internetowych znajomości dobiegło wraz z tą wpadką końca.

Z kolei, w 2014 roku, serwis społecznościowy w wyniku „błędu technicznego” ujawnił listę osób, których posty znajomi regularnie oznaczają jako „niechciane”, co również musiało nieźle namieszać w wielu relacjach.

Wczoraj Facebook zaliczył kolejną, równie upokarzającą wpadkę – uśmiercił wszystkich swoich użytkowników. Być może klikając w piątek po południu na portal, część z Was zauważyła, że zarówno Wy, jak i wszyscy Wasi znajomi jesteście martwi. Według Facebooka, każdy z nas nie żył. Nawet Mark Zuckerberg.

Facebook myślał, że każdy z nas umarł i wyświetlił na jego profilu upamiętniający transparent z kwiatkiem i komunikatem, który brzmiał:

„Mamy nadzieję, że ludzie, którzy kochają [imię użytkownika Facebooka] znajdą ukojenie w rzeczach, którymi inni podzielili się upamiętniając i świętując [jej/jego] życie”.

Wiadomość ta szybko obiegła Twittera i inne popularne serwisy. Mimo iż błąd dotknął tylko jakiejś części użytkowników, nie obyło się bez głosów ostrej krytyki pod adresem serwisu.

armkzn3r1itxpzinu4dz

„Widziałem to na własne oczy. To było bardzo dziwne móc zobaczyć martwą wersję swojego profilu na Facebooku”

– pisze jeden z internautów.

„Widocznie to tylko błąd, ale świetnie opisuje to, jak się teraz wszyscy czujemy”

– dodaje kolejny.

„Naprawdę myślałem, że Trump wygrał wybory prezydenckie, ale okazuje się, że jestem po prostu martwy. Dzięki za informację”

– pisze użytkownik z USA.

„Jestem wciąż żywa (przynajmniej na razie). Wydaje się, że problem dotknął wielu użytkowników, a nawet samego CEO Facebooka – Marka Zuckerberga”

– czytamy na jednym z zainfekowanych profili.

„Czy my wszyscy właśnie zbiorowo umarliśmy?”

– zastanawia się jedna z facebookowiczek.

„To chyba jakiś mało śmieszny żart”

– pisze kolejna.

„Facebook powiedział mi właśnie, że jestem martwa”

– pisze oburzona internautka.

Czy była to próba „poprawienia samopoczucia” użytkownikom w trudnym czasie zawirowań politycznych w USA a może po prostu zwykła usterka? Jeden z zagranicznych portali skontaktował się telefonicznie z rzecznikiem Facebooka, który powiedział mu, że „serwis wnikliwie analizuje problem i skontaktuje się z nim ponownie, gdy firma pozna istotę tego, co się wydarzyło”.

Kilka godzin później rzecznik portalu przeprosił za makabryczny błąd, tłumacząc:

„Mimowolnie przełączyliśmy część profili na tryb, który miałby się pojawiać w przypadku ich śmierci. To była fatalna pomyłka, którą właśnie naprawiamy. Jest nam bardzo przykro, że tak się stało i obiecujemy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby jak najszybciej to naprawić”.

Usterka zniknęła po upływie kilku godzin, ale i tak pozostawiła spory niesmak wśród zażenowanych internautów…

Pasjonujesz się technologią i chcesz otrzymywać więcej podobnych wiadomości? Zapraszamy na nasz specjalny fanpage:

Źródło: Zdnet, Gizmodo

Zdjęcia: Facebook, Mindtheproduct

KOMENTARZE disqus
komentuj przez Disqus
Wiedzocholik na Facebooku
POLUB NAS    
Wiedzocholik na Instagramie Wiedzocholik na Instagramie
Przeglądnij się
PODĄŻAj ZA NAMI    
Wiedzocholik na Twitterze