4268 ARTYKUŁÓW W SERWISIE
ZNAJDŹ NAS
W INTERNECIE
TECHNOLOGIA

Jak uczyć się na katastrofach lotniczych?

16 Kwi 2017
TECHNOLOGIA
autor: Anna Borkowska

Panicznie boisz się latania? Przerażają Cię statystyki związane z wypadkami lotniczymi? Zupełnie niepotrzebnie. To właśnie tym tragediom zawdzięczamy dzisiaj bezpieczne samoloty – dlaczego końcówki skrzydeł niektórych samolotów skierowane są ku górze?

Żadna inna dziedzina nie rozwijała się tak bardzo na własnych błędach, jak awiacja. Projektanci bez ustanku dążyli do ulepszenia maszyn latających tak, by mogły wreszcie unieść ludzi. Zazwyczaj ich starania były przerywane śmiercią – jak w przypadku jednego z najsłynniejszych konstruktorów Otto Lilienthala, który zanim zginął w wypadku lotniczym, zdążył skonstruować osiemnaście maszyn latających – w tym pierwsze szybowce.

Nie tylko błędy konstruktorskie, ale również zła pogoda i nieuwaga pilotów – były uznawane za przyczyny pierwszych wypadków na niebie. To dzięki ich „poświęceniu” współcześni piloci wiedzą, jakich warunków meteorologicznych należy unikać. Są również bardziej świadomi własnych ograniczeń.

Rolls-Royce, marka kojarzona w Polsce głównie z samochodami klasy A, jest również wiodącym producentem silników samolotowych. Co ciekawe, jeden z założycieli dzisiejszego imperium – Charles Royce, który zajmował się silnikami już na studiach w Eton, sam zginął w wypadku lotniczym, mając zaledwie 32 lata, w 1910 roku w Bournemouth, kiedy to odpadł ogon jego samolotu Wright Flyer. Ironią jest niewątpliwie fakt, że był pierwszą ofiarą wypadku samolotowego w Wielkiej Brytanii. Projektant bombowca Vulcan V dla tej samej firmy – Roy Chadwick, również zginął w katastrofie w zaprojektowanym przez siebie Avro Tudor.

Miało to miejsce w 1947 roku, kiedy samoloty z niedostępnego luksusu dla ograniczonego kręgu zazwyczaj bogatych szczęśliwców, stawały się dobrem powszechnym. Usprawnienie na ich potrzeby maszyn latających kosztowało wiele żyć w latach 50. Między 1953-54 aż trzy samoloty marki Comet zniszczyły się zaraz po starcie z powodu źle użytych materiałów. Przeprowadzone śledztwo pokazało usterki przy oknach i drzwiach, które przy wysokim ciśnieniu prowadziły do rozpadnięcia się samolotu. Te przykre wypadki doprowadziły do zmian konstrukcyjnych.

Kontrola ruchu powietrznego, która dziś jest normą, rozpoczęła się na poważnie dopiero w 1956 roku, po kolizji samolotów TWA Super Constellation i DC-7 United Airlines nad Wielkim Kanionem. Dwa lata później powstała Federal Aviation Agency, która zajęła się rozrysowaniem powietrznych map.

Tragiczne wypadki zwróciły uwagę również na standardy bezpieczeństwa wewnątrz kabiny, zwłaszcza po wypadku samolotu Swissair MD-11, kiedy to awaria pokładowego systemu rozrywek stała się przyczyną pożaru i eksplozji całej maszyny w 1998 roku.

Katastrofy niejednokrotnie dowodziły, że niektórych samolotów nie da się już usprawnić, jak w przypadku Concorde’a DC-10 Continental Airlines, który w 2000 roku wleciał na hotel, zabijając oprócz pasażerów i załogi, ludzi z budynku. Trzy lata później Concorde’y zostały wycofane z obiegu.

Ponad sto lat historii samolotów pokazuje, jak niedoskonałe były niegdyś te maszyny, jednak dziś, wchodząc na pokład, możemy odetchnąć z ulgą, ponieważ dzięki poświęceniu wielu ludzi jest raczej mało prawdopodobne, że stanie nam się coś złego.

Źródło: BBC

Zdjęcia: Pixabay

KOMENTARZE disqus
komentuj przez Disqus
Wiedzocholik na Facebooku
POLUB NAS    
Wiedzocholik na Instagramie Wiedzocholik na Instagramie
Przeglądnij się
OBSERWUJ NAS    
Wiedzocholik na Twitterze