Technologia

Technologia
Oto co się stanie, jeśli zaczniesz gryźć baterię z telefonu
Nie wiemy co jest nie tak z ludźmi w dzisiejszych czasach. Wychodzi na to, że wielu z nich odczuwa silną potrzebę wkładania wszystkiego w usta, gryzienia lub nawet jedzenia. Najpierw kapsułki do prania a teraz ten chłopak, który gryzie baterię do telefonu. Nie, to nie jest żaden żart z naszej strony. Historia wydarzyła się naprawdę i mamy nawet nagranie z całej akcji. Zresztą zobaczycie je sami za moment. 

Baterie do telefonów nie są czymś, z czym możemy bezkarnie obchodzić się byle jak. Wszystkie te historie z wybuchającymi Samsungami czy iPhone'ami powinny nas przecież czegoś nauczyć. Niestety niektórzy są wyjątkowo odporni na wiedzę, albo po prostu niesamowicie lekkomyślni. 

Cała akcja miała miejsce w poprzedni piątek w jednym z elektronicznych sklepów w Chinach. Nasz śmiałek szukał taniego zamennika baterii do swojego iPhone'a i być może zbyt wiele naoglądał się starych filmów, na których bohaterowie chcąc określić autentyczność złota, wkładali je między zęby i gryźli. Nie wiedział jednak, że baterie do telefonów traktuje się zupełnie inaczej. Jak to się skończyło? Zobaczcie sami.


Na szczęście nikomu nie stała się krzywda, co jest w tej sprawie chyba najbardziej zaskakujące. Przecież nasz bohater trzymał eksplodującą baterię zaledwie kilka centymetrów od swojej twarzy i całkiem blisko twarzy innych klientów. Pozostaje więc tylko cieszyć się, że wszystko nie skończyło się gorzej i wynieść lekcję z całego zdarzenia. Mamy nadzieję, że winny całego zamieszania już nigdy nie powtórzy swojego błędu i nie będzie bezmyślnie wszystkiego pakował między zęby. 

Dodano 24 stycznia 2018 o 16:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.sciencealert.com/here-s-proof-you-should-never-bite-a-smartphone-battery-lithium-rechargeable-explosion
Technologia
Facebook wynalazł całkowicie nową jednostkę czasu - poznajcie „flick”
Być może nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale w użyciu mamy bardzo wiele jednostek czasu. Jedne są powszechnie znane i stosowane (rok, miesiąc, tydzień, doba, godzina, minuta, sekunda). Inne zaś używane są głównie przez przedstawicieli danych zawodów, którym po prostu do czegokolwiek się przydają (pikosekunda, femtosekunda itd.). Przecież zwykły Kowalski nie będzie mierzył czasu w nanosekundach, bo i nie ma takiej potrzeby. Czasem jednak pojawiają się zupełnie świeże dziedziny, dla których trzeb wymyślać nowe, bardziej optymalne, jednostki czasu. Tak właśnie jest tym razem i właśnie z tego powodu stworzony został „flick”, który wynosi dokładnie jedną 705 600 000 część sekundy. Jest to więc jednostka większa niż nanosekunda, lecz mniejsza od mikrosekundy. 

Jej pomysłodawca - Christopher Horvath - zdradził, że jest to skrót od „frame tick”, dzięki czemu flick może zostać przez nas śmiało powiązany z produkcją filmów. Po co jednak jest ona potrzebna Facebookowi? Ma to spory związek ze sprzętem Oculus VR (okularami wirtualnej rzeczywistości) i sporymi nadziejami, które firma wiąże z nową technologią. 

Pomysłodawca flicka pracował dla wielu firm produkujących filmy oraz animacje. Tacy ludzie muszą często „myśleć” w jednostkach wynoszących mniej niż sekunda. Na przykład większość filmów produkowana jest w 24 klatkach na sekundę. Oznacza to, że w ciągu jednej sekundy na ekranie płynnie wyświetlają się 24 pojedyncze obrazy, co tworzy wrażenie ruchu. 

No i tutaj pojawia się problem z matematyką. Przy 24 klatkach na sekundę (FPS) każda klatka wyświetlana jest średnio co 0,0416666666666667 sekundy lub co 41666666,669 nanosekundy. Te liczby są nieprecyzyjne i mają mnóstwo miejsc po przecinku. Może to skutecznie utrudniać życie zarówno programistom, jak i artystom którzy są zmuszeni z nimi pracować. 

W tym miejscu wkracza flick. Dzięki niemu w przypadku FPSów liczby robią się ładne, całe i zamknięte. Na przykład dla 24 klatek na sekundę każda klatka ma dokładnie 29 400 000 flicków. Dla 60 klatek na sekundę (używane głównie w grach komputerowych) każda klatka ma dokładnie 11 760 000 flicków. To „czyste” liczby, które mogą być łatwo dzielone i dodawane bez obawy o miejsca po przecinku. 

Facebook udostępnił flicka na zasadzie otwartej licencji. Oznacza to więc, że każdy twórca może go pobrać i włączyć do swojego oprogramowania. Jeśli się przyjmie to całkiem prawdopodobne, że zostanie on w pełni oficjalną jednostką czasu. 

Dodano 23 stycznia 2018 o 14:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.sciencealert.com/facebook-invented-a-new-unit-of-time-a-flick
Technologia

Pewnych rzeczy używamy do dzisiaj

Nie od dzisiaj wiadomo, że wojna jest jednym z głównych motorów napędowych na świecie – przynajmniej jeśli chodzi o tworzenie nowych wynalazków. Wiele z rzeczy używanych przez nas nawet dzisiaj, miało swoje początki w trakcie któregoś z konfliktów zbrojnych.

Wiele z nich stworzono w trakcie drugiej wojny światowej. Oczywiście nie robili tego tylko i wyłącznie alianci – naziści również mieli w tym swój niemały wkład. Hitler znany był ze swojego zamiłowania do nowoczesnych technologii i nie oszczędzał na to pieniędzy. Zapraszamy więc do zapoznania się z naszym poniższym zestawieniem. Niejeden punkt może Was nieźle zdziwić. Zobaczcie jednak sami.


Dodano 17 stycznia 2018 o 16:01 przez Bartek Faryna źródło: https://www.youtube.com/channel/UCXZpQgX1897wYDLtvzmgyIA
Technologia
W Czarnobylu znów będą produkować energię. W strefie powstaje ogromna farma słoneczna
Wszystkim Czarnobyl kojarzy się raczej negatywnie. Niektórzy wciąż pamiętają wydarzenia, jakie miały miejsce po 26 kwietnia 1986 roku. Płyn Lugola, niepewność, szczątkowe informacje w mediach i narastająca panika. Od katastrofy minęły już niemal 32 lata, a w miejscu awarii zaszły ogromne zmiany. Jedną z nich jest nałożenie zupełnie nowego sarkofagu, dzięki któremu udało się zmniejszyć poziom emitowanego promieniowania aż o 90%. Od tego właśnie wszystko się zaczęło.

Czarnobyl to przede wszystkim całe hektary niewykorzystanego terenu. Według ekspertów aż 24 000 lat musi minąć, zanim ludzie będą mogli bezpiecznie powrócić do miasteczka i znów go zasiedlić. Na szczęście wymyślono ciekawy sposób na spożytkowanie tego obszaru, mowa o wybudowaniu farmy słonecznej. 

Projekt jest już niemal gotowy i za kilka miesięcy powinien zostac oddany do użytku. W obecnej formie farma ma produkować 1 megawat „zielonej energii”. W ten sposób powinno udać się zasilić około 2 000 gospodarstw domowych. Potencjał terenu jest jednak tak ogromny, że można te liczby zwiększyć nawet 100-krotnie.

Oczywiście nie obyło się bez problemów. Panele słoneczne musiały być montowane w cemencie, a nie w ziemi, ponieważ prawo zakazuje wiercenia i kopania w ziemi w Czarnobylu i jego okolicach. 

Nowa farma słoneczna zajmuje blisko 16 000 metrów kwadratowych, mając do dyspozycji aż 3 800 panelów fotowoltaicznych. 

Dodano 15 stycznia 2018 o 15:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.sciencealert.com/chernobyl-massive-solar-plant-almost-complete
Technologia
W Dubaju budują największy budynek na świecie. The Tower at Dubai Creek Harbour ma przyćmić wszystko inne
W Dubaju robią wszystko z rozmachem i lubią zaskakiwać. Najlepszym tego przykładem jest wieżowiec Burdż Chalifa, którego wysokośc wynosi aż 829 metrów. Dla porównania warto dodać, że Wieża Eiffla ma 300 metrów a Pałac Kultury i Nauki 231 metrów. Wieża w Dubaju jest obecnie najwyższym budynkiem na całym świecie, chociaż może się to wkrótce zmienić. Mieszkańcy miasta ostrzą sobie bowiem pazury na kolejny rekord. 

Ma go pobić The Tower at Dubai Creek Harbour. Według zapowiedzi dewelopera, miała ona górować nad Burdż Chalif i przewyższać ją o całe 100 metrów. Jedak w prospektach można wyczytać, że plany nieco się zmieniły i wysokość The Tower at Dubai Creek Harbour ma wynieść ostatecznie aż 1345 metrów wysokości. Pęknie więc magiczna granica 1 000 metrów. 


Santiago Calatrav to hiszpańsko-szwajcarski architekt, który podjął się zaprojektowania budynku. Ma on mieć od 18 do 20 pięter, a na jego terenie mają znajdować się restauracje, tarasy widokowe, sale konferencyjne oraz luksusowy hotel. Sama wieża ma kształtem przypominać minaret - wieżę stawianą obok meczetu. Inwestycja ma stanowić centralny punkt strefy Dubai Creek Harbour o powierzchni 6 km kw, a sam koszt budowy tego kolosa ma wynieść miliard dolarów.

Inwestorami są Emaar Properties oraz Dubai Holding. Ten drugi należy do Muhammada ibn Raszida Al Maktuma, emira Dubaju i premiera oraz wiceprezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Całość ma zostać oddana do użytku jeszcze przed rokiem 2020. Wtedy bowiem Dubaj będzie gospodarzem World Expo.

Dodano 11 stycznia 2018 o 18:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.rp.pl/Za-granica/301099999-Dubaj-buduje-najwiekszy-budynek-swiata.html?template=article_gallery&photo=3
Technologia
Męskie sex roboty z bionicznymi penisami i sztuczną inteligencją mają trafić do sprzedaży w 2018 roku
Seks roboty stają się coraz bardziej realne. Eksperci są zdania, że już za kilkanaście lat „uprawianie miłości” z maszyną nie będzie niczym dziwnym. Być może ludzie zaczną nawet powoli rezygnować ze współżycia z innymi przedstawicielami swojego gatunku, a przerzucą się na seks z maszynami. Wróćmy jednak do roku 2018. CEO firmy Realbotix - Matt McMullen - zdardził w wywiadzie, że już w tym roku zamierza wypuścić serię męskich seks-lalek wyposażonych w bioniczne penisy i sztuczną inteligencję. Firmę możecie kojarzyć już z seks-lalką Harmony, która jest przeznaczona dla mężczyzn. Jej premiera miała miejsce w zeszłym roku.

Harmony była pierwszym tego typu robotem. Jej możliwości są naprawdę duże. Może zmieniać wyraz swojej twarzy w zależności od sytuacji; porusza ustami tak, aby to wszystko zgrywało się z dźwiękami, jakie z siebie wydobywa; porusza głową oraz mruga. Oczywiście musimy wspomnieć też o tym, że Harmony „mówi”. Wszystkie te funkcje będzie posiadała również męska wersja robota, która ma wejść na rynek w tym roku. Niestety nie wiadomo, czy sztuczna inteligencja będzie również w stanie sterować bionicznym penisem. 

Producent twierdzi, że roboty będą dostępne w w kilku rozmiarach, ich bioniczne penisy prawdopodobnie będa wymienialne, a klientka będzie mogła wybrać odpowiedni kolor skóry lalki czy kolor jej oczu. Dla bardziej wymagających będzie również możliwe doczepienie „elfich uszu” czy innych dziwnych ekstra części.

Oczywiście tego typu technologie wzbudzają ogromne kontrowersje. Czy seks z maszyną jest etyczny? Czy seks z maszyną jest tym, do czego powinna dążyć ludzkość? Czy seks z maszyną jest w ogóle potrzebny? Odpowiedź jest bardzo prosta: skoro jest zapotrzebowanie na tego typu produkty, oznacza to, że seks z maszyną jest tym, czego ludzie po prostu chcą. Jakie konsekwencje przyniesie to jednak w przyszłości? To już zupełnie inna sprawa. 


Dodano 11 stycznia 2018 o 17:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.iflscience.com/technology/2018-could-be-the-year-of-the-male-sex-robot/
Technologia
Kiedy twoja herbata jest za gorąca, ale na szczęście jesteś po politechnice.

Dodano 08 stycznia 2018 o 12:01 przez Bartek Faryna
Następna