4584 ARTYKUŁÓW W SERWISIE
ZNAJDŹ NAS
W INTERNECIE
KOSMOS

Naukowiec z NASA ostrzega: „Ziemia jest całkowicie nieprzygotowana na odparcie zagrożenia ze strony komety lub asteroidy”

14 Gru 2016
KOSMOS
autor: Bartek Faryna

NASA nie ma w zwyczaju rozsiewać informacji, które mogłyby wywołać ewentualną panikę wśród ludzi. Nie inaczej wygląda ich strategia dotycząca tematu zagrożeń związanych z uderzeniem  w Ziemię komety lub asteroidy. Mowa tutaj oczywiście o tych obiektach, które mogłyby stanowić realne zagrożenie dla naszej cywilizacji. Oczywiście NASA zapewnia, że w chwili obecnej nie ma żadnych informacji dotyczących ewentualnego zagrożenia, i możemy czuć się bezpieczni co najmniej przez najbliższe 100 lat.

Ryzyko zderzenia tych największych obiektów z Ziemią, nie przekracza 0,01%. W takim razie jest dobrze! Czy jednak aby na pewno? Okazuje się, że nie do końca. NASA wykrywa około 5 nowych asteroid każdej nocy. Wiele z nich czai się więc gdzieś w przestrzeni, a my nie mamy pojęcia o ich istnieniu. Nie jest to wykluczone, że część z nich może być na tyle duża, żeby stwarzać realne zagrożenie w razie ewentualnego zderzenia z Ziemią.

Największy problem stanowi fakt, że w chwili obecnej nie za dużo jesteśmy w stanie z tym wszystkim zrobić

– tymi słowami posłużył się Joseph Nuth, pracujący w Centrum Lotów Kosmicznych Goddard należącym do NASA.

Tą wypowiedź mogliśmy usłyszeć na corocznym spotkaniu Amerykańskiej Unii Geofizyków, która odbyła się niedawno w San Francisco. Najbardziej niepokojące w tym wszystkim może być to, że nie mówimy tutaj o tych niespodziewanych asteroidach, które wykryjemy na tydzień przed tym, zanim dotrą do Ziemi, lecz o tych bardziej „do przewidzenia”. W przypadku tych pierwszych nie mamy kompletnie żadnych szans na zrobienie czegokolwiek. Jak jest jednak w przypadku, kiedy wykryjemy dany obiekt z dwuletnim wyprzedzeniem?

Niestety i tutaj nie jest kolorowo. Aby w pełni przygotować daną misję i wysłać ją w kosmos, potrzebujemy w tym momencie średnio 5 lat. Nie mówiąc już o tego rodzaju misji, której celem będzie zmiana toru lotu asteroidy. Przecież nie mamy na tym polu zbyt dużego doświadczenia.

W chwili obecnej może się wydawać, że asteroidy i komety – te o dużych rozmiarach – dały nam raczej spokój. Posłużmy się więc kilkoma przykładami. Pierwszym z nich niech będzie monstrualnych rozmiarów kometa z 1996, która zmierzała w naszym kierunku, lecz ostatecznie zderzyła się z Jowiszem. Drugim może być kometa z 2014 roku, która o mały włos nie zderzyła się z Marsem – naszym bardzo bliskim sąsiadem.

Naukowcy dowiedzieli się o istnieniu komety z 2014 roku 22 miesiące przed jej przelotem obok Marsa. Jeśli to Ziemia stałaby na drodze tak wielkiego obiektu, a nie Mars, to prawdopodobnie nie moglibyśmy wiele zdziałać. Pozostałoby nam tylko czekać i modlić się o cud.

NASA wprawdzie prowadzi coś takiego, jak Biuro Obrony Planetarnej, którego zadaniem jest ostrzeganie i przeciwdziałanie podobnym zagrożeniom. Jednak ma ono stanowcze braki kadrowe, a do tego skupia się głównie na asteroidach, pomijając całkowicie komety.

Jakie jest więc wyjście z takiej sytuacji? Zdaniem Nutha najprościej byłoby po prostu już teraz zbudować odpowiedni statek, tak aby w razie ewentualnego zagrożenia gotowy był do lotu w ciągu kilku miesięcy a nie kilku lat. Jednak NASA – przynajmniej na chwilę obecną – nie pali się do podejmowania podobnych działań.

Na chwile obecną nie mamy się jednak czego bać. Wszystko wygląda całkiem stabilnie.

Pasjonujesz się kosmosem i chcesz otrzymywać więcej podobnych wiadomości? Zapraszamy na nasz specjalny fanpage:

Źródło: Science Alert

KOMENTARZE disqus
komentuj przez Disqus
Wiedzocholik na Facebooku
POLUB NAS    
Wiedzocholik na Instagramie Wiedzocholik na Instagramie
Przeglądnij się
OBSERWUJ NAS    
Wiedzocholik na Twitterze