4786 ARTYKUŁÓW W SERWISIE
ZNAJDŹ NAS
W INTERNECIE
MEDYCYNA

Rodzice z Białogardu porwali swoje dziecko, bo nie chcieli żeby zostało zaszczepione

21 Wrz 2017
MEDYCYNA
autor: Bartek Faryna

Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że tytuł jaki możecie przeczytać powyżej, brzmi jak kwestia wyjęta z czarnej komedii. Musimy was niestety rozczarować, ponieważ takie rzeczy dzieją się naprawdę. I to nie mają one miejsca gdzieś w tzw. „kraju trzeciego świata”, gdzie krucho jest z edukacją, służba zdrowia może budzić wątpliwości, a i nie wszyscy ludzie są rozgarnięci. Ma to miejsce w Polsce, a głównymi bohaterami całego dramatu są Polacy. Tak właśnie – dramatu. Ponieważ jest to dramat, który ciągnie się już od dobrych kilku dni. Mamy przecież nagłe zwroty akcji, dużo emocji, sporo nerwów i szczyptę czarnego humoru. Zacznijmy jednak od początku.

Wszystko zaczęło się, gdy do szpitala w Białogardzie (woj. zachodniopomorskie) zgłosiło się młode małżeństwo. Kobieta była w ciąży i czuła, że zbliża się poród. Lekarze twierdzą, że wszystko poszło całkiem szybko i sprawnie. Jeszcze przed wieczorem dziecko przyszło już na świat. Była to malutka dziewczynka, która okazała się wcześniakiem – urodziła się w 36 tygodniu ciąży. Lekarze chcieli przystąpić do standardowych czynności medycznych, które zwykle stosuje się w przypadku dzieci urodzonych za wcześnie – i tutaj zaczęły się schody.

Matka dziecka stanowczo odmówiła, wyrażając swoją ekspercką opinię. Mówiła że dzieci się nie myje po porodzie, że nie podaje im się żadnych lekarstw, nie szczepi ich się, a już na pewno nie wkłada się ich pod lampy. Nie zakrapia się też dziecku oczu roztworem azotanu srebra, by zapobiec rzeżączkowemu zapaleniu spojówek, tylko zakrapia się je – uwaga! – mlekiem matki, co też świeżo upieczona rodzicielka chciała zrobić. No i w ogóle ich córeczka nie jest żadnym wcześniakiem i basta!

Lekarze w trosce o zdrowie dziecka natychmiast zgłosili się do sądu, który zajął się całą sprawą w trybie przyspieszonym. Jeszcze następnego dnia rano zjawił się odpowiedni urzędnik, który wydał wyrok ograniczający władzę rodzicielską, w zakresie koniecznym, by w szpitalu wykonano konieczne zabiegi wobec wcześniaka. Rodzicom doręczono to na piśmie, a chwilę później nie było ich już w szpitalu. Porwali własne dziecko.

Cała szopka trwa do dzisiaj. W sieci pojawiło się nagranie z ojcem dziecka w roli głównej, w której tłumaczy się ze wszystkiego. Twierdzi że chce żyć, jak normalny człowiek, a eksperci nie mają wiedzy medycznej, a chcą go zmuszać do poddawania zabiegom jego własne dziecko. Fundacja Stop NOP zorganizowała nawet zbiórkę pieniędzy dla rodziców – udało im się zgromadzić kilkadziesiąt tysięcy złotych, podczas gdy mieli zamiar uzbierać tylko 10 000 zł.

Sąd oczywiście uchylił swoje postanowienie ograniczenia władzy rodzicielskiej, jak i uchylił późniejsze postanowienie nałożenia nadzoru w postaci kuratora na rodziców. To jednak nie wszystko. Rodzice zamierzają pozwać szpital i zażądać zadośćuczynienia w postaci 500 tysięcy złotych. Za co? Twierdzą, że lekarze popełnili przestępstwo podając dziecku preparat o nazwie Vitacon. Vitacon to lek zawierający witaminę K, który stosuje w zaburzeniach krzepnięcia krwi oraz w przypadku wystąpienia u noworodków żółtaczki.

Oczywiście na pewno nie jest to koniec tego dramatu. Jesteśmy tego pewni, że czeka nas jeszcze co najmniej kilka dodatkowych aktów. Warto więc uzbroić się w zapas popcornu, usiąść przed komputerem i śledzić wszystko to, co dzieje się w internecie w związku z tą sprawą.

Pasjonujesz się naturą człowieka i chcesz otrzymywać więcej podobnych wiadomości? Zapraszamy na nasz specjalny fanpage:

Źródło: Wprost, DB

KOMENTARZE disqus
komentuj przez Disqus
Wiedzocholik na Facebooku
POLUB NAS    
Wiedzocholik na Instagramie Wiedzocholik na Instagramie
Przeglądnij się
OBSERWUJ NAS    
Wiedzocholik na Twitterze