4664 ARTYKUŁÓW W SERWISIE
ZNAJDŹ NAS
W INTERNECIE
MEDYCYNA

Ta para zakleszczyła się w sobie podczas uprawiania seksu

05 maja 2015
MEDYCYNA
autor: Marcin Kabziński

Piękna, słoneczna pogoda, bezludna plaża i niezwykle intensywne uczucie, jakie żywiła do siebie pewna para – wszystko to przyczyniło się do bardzo kłopotliwej sytuacji, jaka miała miejsce niedaleko miejscowości Porto San Giorgio położonej na włoskim wybrzeżu.

Para zakochanych, korzystając z fantastycznej aury oraz braku innych ludzi na plaży, postanowiła dać upust swoim uczuciom w ciepłych wodach Adriatyku. Jak postanowili, tak czym prędzej zrobili – pozbywając się zbędnego odzienia wskoczyli do wody, by oddać się miłosnym uciechom. Nie przewidzieli jednak, że tym razem finał igraszek nie będzie tak przyjemny, jak zazwyczaj. W pewnym momencie para kochanków zorientowała się, że w żaden sposób nie może się rozdzielić. Romeo utknął w objęciach Julii – w nierozerwalnym uścisku zastała ich pewna kobieta, która akurat spacerowała brzegiem morza. Z pomocą ręcznika pomogła nieszczęśnikom wydostać się na brzeg i czym prędzej wezwała pogotowie.

Lekarz, który przyjął naszych bohaterów stwierdził klasyczny przypadek zassania, po czym podał kobiecie środki rozluźniające. Po chwili pechowy kochanek mógł wycofać swojego penisa spomiędzy ud partnerki i skończyło się na chwilowym wstydzie. Tym razem chodziło więc o zassanie, a nam pozostaje zadać pytanie – czy legendarne penis captivus, czyli zakleszczenie podczas seksu zdarza się naprawdę?

Nie. Jest to jedna z najbardziej barwnych legend, ale z rzeczywistością nie ma wiele wspólnego. Wszystkie opisane przypadki penis captivus są bardzo wątpiwe, napiszę więcej, literatura medyczna nie zna ani jednego w pełni wiarygodnego opisu takiej dolegliwości.

seksik-duzy

Po raz pierwszy penis captivus został opisany w The Philadelphia Medical News w roku 1884. Autorem artykułu był Egerton Yorick Davies, doktor nauk medycznych. Jak się jednak później okazało, lekarz ten miał na swoim koncie całe mnóstwo artykułów, które były napisane dla poklasku i nie miały z rzeczywistością wiele wspólnego. Środowisko medyczne podobnie oceniło pracę dotyczącą uwięzionego penisa. Ta jedna praca wystarczyła jednak, by wyrosła legenda, która trwa do dziś.

Penis captivus wzbudza emocje, bywa opisywany w prasie brukowej, na jego temat krąży mnóstwo plotek. Najświeższy opis prasowy dotyczy wesela gdzieś w Chorwacji. Jak donosi portal o2.pl:

„Na uroczystości, gdzie gości było bardzo wielu, jak to na Bałkanach, pito rakiję i wino. W pewnym momencie panna młoda i drużba weselny gdzieś zniknęli. Świeżo poślubiony żonkoś po chwili oczekiwania postanowił odnaleźć swoją „drugą połówkę pomarańczy”. Przyszło mu to nader łatwo, bo dziewczyna głośno wzywała pomocy. Była wraz z drużbą zamknięta w toalecie, gdzie odbywali stosunek płciowy tak nieszczęśliwie, że się przy tym zakleszczyli. Pan młody nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy i zanim wezwał lekarzy, przyprowadził przed drzwi wspomnianej toalety wszystkich gości weselnych, żeby dokładnie mogli sobie obejrzeć, jak w dzień wesela zaczęła się prowadzić panna młoda. Kiedy przybyli na miejsce lekarze, weselnicy przypominali raczej żałobników. Nikt się nie śmiał, ludzie rozchodzili się do domów, głucho pomrukując”.

Znane są również ciekawe historie dotyczące naszego podwórka. W jednej z nich główną rolę odgrywa znany sportowiec – Władysław Kozakiewicz. Pozwólcie, że ponownie zacytuję wspomniany wcześniej seriws o2:

„Otóż opowiadano przed laty w Warszawie, że ktoś wezwał pogotowie na wiślaną skarpę, gdzie odnalazł przypadkiem słynnego sportowca w uścisku jakiejś pani. Uścisk nie mógł zelżeć ani na chwilę i nieszczęśliwy Kozakiewicz poprosił przechodnia, by się nad nim zlitował i wezwał karetkę i lekarzy. Kiedy przyjechał ambulans, trzeba było jakoś dyskretnie wyprowadzić Kozakiewicza z krzaków wraz z przyczepioną doń partnerką. Nie można tego było zrobić tak po prostu, bo rzecz odbywała się w środku dnia, a tuż przy nadrzecznych zaroślach przebiega przecież ruchliwa trasa szybkiego ruchu. Trzeba było temu jakoś zaradzić. Sanitariusze poradzili sobie w ten sposób, że umieścili kobietę na noszach, a samego Kozakiewicza przebrali w szpitalny kitel i kazali mu trzymać za drążki noszy z tyłu, tak, by przyczepiony do partnerki mógł jednocześnie przenieść „poszkodowaną” kobietę do karetki. Ile w tym jest prawdy, nie wiadomo, bo sam główny bohater nigdy publicznie nie wypowiadał się na ten jakże malowniczy i piękny temat”.

Pasjonujesz się naturą człowieka i chcesz otrzymywać więcej podobnych wiadomości? Zapraszamy na nasz specjalny fanpage:

Źródło: io9, Wikipedia, Wikipedia ENG, o2

Zdjęcie w nagłówku: io9

KOMENTARZE disqus
komentuj przez Disqus
Wiedzocholik na Facebooku
POLUB NAS    
Wiedzocholik na Instagramie Wiedzocholik na Instagramie
Przeglądnij się
OBSERWUJ NAS    
Wiedzocholik na Twitterze