Środowisko
Cała ogromna wyspa w cenie domu w Krakowie? Takie rzeczy tylko w Szkocji
Pamiętacie, jak jeszcze niedawno informowaliśmy was o możliwości zakupienia domu w jednej z miejscowości na Sardynii we Włoszech? Cena powalała, bo wynosiła jedynie nieco ponad 4 złote. Dzisiaj mamy dla was kolejną niezwykłą okazję. Tym razem będzie ona wymagała nieco bardziej zasobnego portfela. Jeśli jednak macie odłożone na dom gdzieś w atrakcyjnym miejscu w Krakowie, to możecie z niego zrezygnować i zamiast tego mieć całą wyspę w Szkocji. 

Wyspa o której mowa, nazywa się Linga i ma około 25 hektarów powierzchni. Na jej obszarze dodatkowo znajduje się jezioro o powierzchni 2 hektarów. Na całej wyspie nie mieszka zupełnie nikt od 1934 roku. Jedymi rezydentami są tam owce. 


Jeśli chcielibyście ją nabyć, musielibyście posiadać 250 tys. funtów - jest to równowartość około 1,2 mln złotych. Cena nie jest więc aż tak wysoka, jak na wyspę. Przecież w tej samej kwocie kupimy zaledwie mieszkanie w centrum Warszawy lub dom w Krakowie. 

Niestety na wyspie nie zapanuje żadna samowolka bez względu na to, komu uda się ją kupić. Vladi Private Islands, przedsiębiorstwo, które zajmuje się sprzedażą, uprzedza, że obszar musi zostać zagospodarowany zgodnie z wcześniejszymi wytycznymi. Wszystkie działania będą musiały być konsultowane, a wyspa ma zachować swój surowy charakter. 

Niestety klimat wyspy pozostawia wiele do życzenia. Temperatura rzadko przekracza tam 12°C, co może odstraszyć niektórych potencjalnych nabywców. Zaledwie 500 metrów od brzegu wyspy znajduje się miejscowość Walls (już na stałym lądzie), gdzie można znaleźć szkołę, sklepy, stację benzynową a nawet basen. 


Wyspa mieści się w zachodniej części Szetlandów. Na całej powierzchni znajdują się tylko dwa stare budynki, które trzeba będzie odrestaurować. 
11 NOWYCH ciekawostek na GŁÓWNEJ

Dodano 06 lutego 2018 o 16:02 przez Bartek Faryna źródło: http://www.rp.pl/Za-granica/302039986-Cala-szkocka-wyspa-na-sprzedaz.html

Komentarze

Zobacz również

Pizza na śniadanie jest zdecydowanie zdrowsza niż miska płatków z mlekiem
Zwykle kiedy ludzie jedzą na śniadanie pizzę, to następuje to na kacu po suto zakrapianej imprezie. Każdemu kęsowi towarzyszą wyrzuty sumienia. No bo jak nisko trzeba upaść, żeby pierwszym posiłkiem w ciagu całego dnia, była zimna wczorajsza pizza. Jednak okazuje się, że wcale nie jest jeszcze tak źle. 

Zimna wczorajsza pizza, pizza z mikrofalówki, mrożona pizza przygotowana w piekarniku - nieważne, jaki rodzaj „placka” leży rano na twoim talerzu. Na pewno jest on zdrowszy niż większość rodzajów płatków śniadaniowych z mlekiem. To nie są żarty. Pizza w końcu jest od czegoś zdrowsza - i to od czegoś, co przez wiele osób postrzegane jest, jako „stosunkowo zdrowe”. 

Badania wykazały, że większość oferowanych na rynku płatków śniadaniowych nie posiada zbyt wielu składników odżywczych: żadnych zdrowych tłuszczów i zero białka - jedynym na co możecie natrafić, są całkiem pokaźne pokłady cukru. 

Przeciętny kawałek pizzy ma mniej więcej tyle samo kalorii co przeciętna miska płatków z mlekiem. Różnią się one jednak właśnie zawrtością składników odżywczych. W pizzy znajdziecie całkiem sporo tłuszczu oraz białka. Nie zabraknie również węglowodanów. Niektóre opcje mają nawet warzywa, więc pewnie znajdziecie również jakieś witaminy, czego w płatkach śniadaniowych możecie szukać z przysłowiową „świecą”. 

Oczywiście pizza nie jest dobrą opcją na śniadanie. Z pewnością znajdziecie jakieś bardziej odżywcze i zdrowe dania - wystarczy tylko trochę poszperać w sieci. Pamiętajcie jednak, że płatki śniadaniowe z mlekiem również nie są najlepszym wyjściem. Oczywiście nie mówimy tutaj o absolutnie wszystkich opcjach dostępnych na rynku. Jednak zdecydowana większość z nich to praktycznie sam cukier.

Jeśli jednak wciąż upieracie się przy płatkach śniadaniowych, to szukajcie takich bogatych w błonnik. Jeśli będą one zawierały w sobie przynajmniej dwa razy tyle błonnika co cukru, to nie są już wcale takie złe. Dodatkowo warto sięgać po takie płatki, które mają w składzie suszone owoce - zawsze to jakieś dodatkowe witaminy. Niestety tego wszystkiego nie znajdziecie w produktach od wiodących producentów. Uważajcie więc co wkładacie rano na swój talerz. 

 

Dodano 31 stycznia 2018 o 16:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.chicagotribune.com/dining/sns-dailymeal-1868354-healthy-eating-pizza-healthier-breakfast-cereal-20180126-story.html
W jakich okropnych czasach przyszło nam żyć!

Dodano 20 lutego 2018 o 14:02 przez Bartek Faryna
Człowiek
Naukowcy odkryli, kiedy przypada szczyt seksualnych możliwości u kobiet
Na temat seksu pisaliśmy już wielokrotnie na łamach naszej strony. Mogliście dowiedzieć się m.in. tego, w jakich pozycjach najbardziej lubimy uprawiać seksy, czy nawet tego w jakich miejscach kobiety lubią być najbardziej dotykane w trakcie seksu. We wpisie jest również nieco o mężczyznach, a więc polecamy się z nim zapoznać. Dzisiaj jednak poruszymy nieco inny temat, chociaż wciąż pozostaniemy przy seksie. 

Dzisiaj sprawdzimy, w jakim wieku przypada szczyt możliwości seksualnych kobiet i w jakim wieku kobiety czerpią największą przyjemność z seksu. Wydaje wam się, że będzie to 20 - 25 lat? W takim razie jesteście w ogromnym błędzie. Zobaczcie zresztą sami. 

Dodano 20 lutego 2018 o 20:02 przez Bartek Faryna źródło: http://www.hidingthetruth.com/do-women-really-hit-their-sexual-prime-in-their-30s/
Technologia
Przetestowaliśmy aplikację służącą do ładowania telefonu energią życiową. Sprawdziliśmy czy to działa
Wraz z nadejściem ery smartfonów ładowarki zaczęły być znacznie częściej używane. Pamiętacie jeszcze czasy, w których taką Nokię 3310 ładowało się raz na tydzień, a można było w tym czasie korzystać z niej do woli? Teraz gdy chcemy naprawdę intensywnie użytkować taki nowoczesny telefon, musimy ładować go co najmniej raz dziennie. Najczęściej robimy po prostu tak, że wraz z pójściem do łóżka wieczorem podłączamy do ładowarki nasz telefon i odłączamy go dopiero rano - co, nawiasem mówiąc, nie jest najlepsze dla samej baterii. 

Jeśli bateria jest w dobrej kondycji, telefon powinien spokojnie wytrzymać do wieczora. No chyba że musimy korzystać z niego dosłownie cały czas - ciągłe telefony, używanie aplikacji, przeglądanie stron internetowych itd. To wszystko potrzebuje zasilania, a bateria nie jest studnią bez dna. 

Mamy więc przy sobie powerbanki, ładowarki bezprzewodowe czy zwykłe ładowarki na kabel i korzystamy z nich kiedy się tylko da. Nie zawsze jednak mamy taką sposobność. Co by jednak było, gdyby dało się naładować telefon w zupełne inny sposób? Co by było, gdyby dało się wykorzystać do tego energię własnego ciała? 


Naukowcy pracują już nad podobnymi projektami. Próbują zasilić co się da temperaturą wytwarzaną przez ludzki organizm, krokami, oddychaniem czy nawet kichnięciami - pomysłów było wiele. Ostatnio jednak natknęliśmy się na bardzo ciekawą aplikację, która przeznaczona jest do ładowania telefonu własną energią duchową - tzw. reiki. 

Nie zastanawiając się długo, postanowiliśmy ją przetestować. Wystarczyło włączyć sklep Google Play, wpisać odpowiednią nazwę (Reiki Battery Charger) i pobrać - program jest zupełnie darmowy. Niestety nie cieszy się najlepszymi opiniami, co nas w ogóle nie zniechęciło. Brnęliśmy w to dalej i przystąpiliśmy do testów. 

Dodano 20 lutego 2018 o 19:02 przez Bartek Faryna źródło: https://play.google.com/store/apps/details?id=org.fixistudios.reiki&hl=pl
Kosmos
Gdzie w tej chwili znajduje się samochód wystrzelony w kosmos kilkanaście dni temu?
Pamiętacie jeszcze start największej wystrzelonej przez nas do tej pory rakiety Falcon Heavy? Wydarzeniu towarzyszyły naprawdę ogromne emocje, a chwilę później cały nasz kraj obiegła wiadomość, że jedną z osób odpowiedzianych za sukces przedsięwzięcia jest nasz rodak, Tomasz Czajka

Pewnie dobrze wiecie, co stanowiło główny ładunek rakiety. Był to samochód należący do Elona Muska, założyciela SpaceX, Tesla Roadster. Za kierownicą pojazdu siedzi manekin, nazwany Starman, w oryginalnym kombinezonie SpaceX, w radio leci kawałek Davida Bowiego - Space Oddity - a na kokpicie wyświetla się wiadomość „Don't Panic!”. 

Pojazd w tej chwili zmierza w kierunku pasa asteroid. Możecie śledzić go własnoręcznie za pomocą tego linku. Jeden z inżynierów był tak bardzo zafascynowany całą tą sprawą, że postanowił stworzyć specjalne narzędzie, dzięki któremu możemy śledzić kosmiczny kabriolet. 


W tej chwili znajduje się on grubo ponad 3 700 000 km od Ziemi i przemierza przestrzeń kosmiczną z prędkością 69,090 km/h. 

Dzięki umieszczonemu powyżej linkowi możecie przeprowadzić również symulację lotu samochodu. Dzięki niej przekonacie się, gdzie dokładnie będzie znajdował się kabriolet nawet za dwa lata. 

Dodano 19 lutego 2018 o 16:02 przez Bartek Faryna źródło: https://www.sciencealert.com/there-s-now-a-website-where-you-can-track-elon-musk-s-roadster-through-space