Ikea przebija wszystkie inne sklepy i wprowadza coś, czego jeszcze nie było
Sposobów na promocje jest bardzi wiele. Jedne są bardziej skuteczne, a inne mniej. Sprzedawcy wciąż prześcigają się z pomysłami, aby klienci chcieli kupować właśnie u nich. Nejlepiej więc wprowadzić coś innowacyjnego. Coś czego jeszcze nigdzie indziej nie ma. Coś takiego zrobił właśnie sklep Ikea. Namawiają oni klientów, aby „nasikali” na ich reklamę, dzięki czemu dostaną atrakcyjną zniżkę. Niestety nie może tego zrobić pierwsza lepsza osoba. Dotyczy to bowiem tylko kobiet w ciąży. 

Jak się już zapewne domyślacie, w reklamie umieszczono test ciążowy, który będzie w stanie wykryć, czy umieszczony na stronie mocz pochodzi od kobiety będącej przy nadziei czy może nie. Obserwatorzy oceniają pomysł bardzo pozytywie. Wedlug nich jest to strzał w dziesiątkę i ukłon w stronę tej grupy społecznej, która na ogół jest dosyć pomijana. 

Reklama znajduje się w kobiecym magazynie „Amelia” czytelniczki zachęcane są do umieszczenie niewielkiej ilości moczu w przeznaczonym do tego miejscu. Dzięki temu cena łóżeczka dziecięcego zmienia się z 995 koron na 495 koron. Jak widzimy różnica jest niemal dwukrotna. 



Niestety promocja funkcjonuje obecnie tylko w Szwecji. Mamy jednak nadzieję, że podobne pomysły będą wprowadzane również do innych krajów. Autorem pomysłu jest agencja kreatywna Åkestam Holst we współpracy z labolatorium Mercene.

Zobaczcie to wszystko na filmie promocyjnym: 

10 NOWYCH ciekawostek na GŁÓWNEJ

Dodano 12 stycznia 2018 o 19:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.adweek.com/creativity/ikea-wants-you-to-pee-on-this-ad-if-youre-pregnant-it-will-give-you-a-discount-on-a-crib/

Komentarze

Zobacz również

Człowiek
Oto najbardziej stresujące pozycje, w jakich ludzie uprawiają seks
Podobno w życiu warto co jakiś czas próbować czegoś nowego. Niezależnie, czy jest to nowy szampon czy też nowa pozycja seksualna. Życie nie powinno być nudne, a już w szczególności to łóżkowe. Jednak przez ile stron Kamasutry przeciętny Kowalski byłby w stanie przebrnąć, zanim to wszystko zaczęłoby go przerastać? 

Pewien portal postanowił przeprowadzić małą ankietę, aby uzyskać odpowiedź na to pytanie. Przepytano więc łącznie 1 000 osób (500 mężczyzn oraz 500 kobiet) o ich życie intymne. Próbowano dowiedzieć się co ich podnieca a co wręcz przeciwnie, co sprawia, że czują łóżkowy niepokój, a co ich przeraża lub sprawia, że tracą przyjemność z seksu. 

Wyniki jasno pokazały, że najbardziej stresującą pozycją, albo przynajmniej najmniej wygodną, jest pozycja „69 na stojąco” - zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Na drugim miejscu znalazł się seks analny - w tym wypadku zdecydowanie bardziej stresujący dla kobiet niż dla mężczyzn. Pierwszą trójkę zamykała pozycja zwana „klęczącą taczką” (ang. kneeling wheelbarrow) - jeśli nie wiecie co to takiego, to spróbujcie sobie wyobrazić lub sprawdźcie w wyszukiwarce. 

Ankieta pokazała również, że najbardziej stresującym seksualnym scenariuszem, zarówno dla mieszkańców Europy jak i Ameryki, jest seks w miejscach publicznych. Na drugim miejscu znalazł się BDSM, a na trzecim seks analny. Jeśli chcecie znaleźć nieco więcej informacji na temat samej akiety lub jej wyników, to zapraszamy serdecznie do odwiedzenia strony źródłowej

Jeśli natomiast chcecie przekonać się, w jakich pozycjach najbardziej lubimy uprawiać seks, to zajrzyjcie do jednego z naszych poprzednich wpisów, w którym poruszaliśmy ten temat. 


Dodano 18 stycznia 2018 o 16:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.iflscience.com/health-and-medicine/this-is-the-most-stressinducing-sexual-position-according-to-you-guys/
Na pewno nie potrafi!

Dodano 11 stycznia 2018 o 14:01 przez Bartek Faryna
Człowiek

Dodano 18 stycznia 2018 o 10:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.totylkoteoria.pl/2018/01/biologiczna-bzdura-roku-2017-wyniki.html
Kiedy rodzice pytają: dlaczego przestałeś wierzyć w Boga.

Dodano 17 stycznia 2018 o 11:01 przez Bartek Faryna
Człowiek
Naukowcy odkryli prawdziwą drogę tak szybkiego rozprzestrzeniania się dżumy w XIV wieku - to nie były szczury
Dżuma, czarna śmierć, wielka plaga - jedna z największych epidemii w dziejach ludzkości niejedno nosi imię. Szalała w Europie w XIV wieku i przyniosła śmierć niemal 25 milionom osób. Zmarli stanowili prawie 1/3 ogółu mieszkańców Starego Kontynentu. Wywarła ogromny wpływ na ówczesny świat, choć tak naprawdę trwała łącznie zaledwie 14 lat. Była to oczywiście tylko jedna z kilku wielkich epidemii dżumy między XIV a XIX wiekiem, jednak jako jedyna przyniosła aż tak wielkie straty. 

Przybyła do Eurpy z dalekiego i bliskiego wschodu na pokładzie statku handlowego. Mieszkańcy Starego Kontynentu nie byli wtedy jeszcze zaznajomieni z koncepcją bakterii, toteż całą winę zrzucano na „karę boską” za popełnione grzechy. 


Do tej pory uważano, że za jej szybkie i gwałtowne rozprzestrzenienie się odpowiedzialne były szczury i inne gryzonie. Pchły gryzły zainfekowane szczury, następnie kąsały ludzi i w ten sposób choroba się przenosiła. Okazuje się jednak, że wyglądało to nieco inaczej, a my cały ten czas byliśmy w błędzie. 

Dodano 17 stycznia 2018 o 16:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.sciencealert.com/black-death-plague-spread-humans-lice-not-rats