Człowiek
Mężczyzna, u którego trzech różnych lekarzy stwierdziło zgon, obudził się tuż przed swoją własną sekcją zwłok
Kiedy strażncy robili poranny obchód, zauważyli nieprzytomnego mężczyzne siedzącego w swojej celi. Był to właśnie Gonzalo Montoya Jiménez. Szybko wezwano więc specjalistów, którzy mieli sprawdzić stan jego zdrowia. W trakcie badania aż dwóch różnych lekarzy nie zauważyło żadnych oznak życia, a zaledwie godzinę później lekarz sądowy również stwierdził zgon pacjenta. Nie pozostało więc nic innego, jak tylko przetrwansportować ciało do kostnicy i przygotować do sekcji zwłok.

Mężczyzna spędził w chłodzie już kilka godzin, a w międzyczasie narysowano na nim linie, na których należy wykonywać cięcia skalpelem w trakcie sekcji zwłok, która miała rozpocząć się godzinę później. Wtedy jednak stało się coś dziwnego. Jeden z lekarzy usłyszał charakterystyczne odgłosy dochodzące z wnętrza worka na zwłoki. Było to chrapanie. Okazało się, żę mężczyzna wcale nie jest martwy. 

Szybko przewieziono go więc do szpitala i rozpoczęto hospitalizację. Jiménez potrzebował aż 24 godzin aby dojść do siebie i zacząć mówić. Nie do końca wiadomo jednak, dlaczego w ogóle doszło do podobnej sytuacji. Zdaniem rodziny poszkodowanego wszystko było wynikiem zaniedbania. Według nich mężczyzna został rzeczywiście zbadany tylko przez jednego lekarza, a pozostała dwójka „wypełniła tylko papierki”. Zamierzają oni pozwać więzienie w związku z tym. Warto również wspomnieć, że Jiménez został osadzony za rabunek. 

Specjaliści uważają jednak, że do zaniedbania nie doszło, a mężczyzna wszedł w stan kataleptyczny. Jest to charakterystyczne zesztywnienie mięśni, połączone z zastyganiem postawy ciała oraz położeniem kończyn. Nie wiadomo jednak, jak Jiménez znalazł się w tym stanie. Mogło to być wynikiem epilepsji, na którą choruje. W więzieniu często miewał utrudniony dostęp do leków, co mogło dodatkowo przyczynić się do pogorszenia jego stanu. 

Na ostateczną diagnozę trzeba jeszcze chwilę poczekać. Lekarze muszą szczegółowo zbadać ciało pacjenta, co może potrwać. 

Dodano 10 stycznia 2018 o 16:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.sciencealert.com/man-declared-dead-3-doctors-wakes-up-morgue-hours-before-autopsy-prisoner-catalepsy

Komentarze

Zobacz również

Człowiek
Oto najbardziej stresujące pozycje, w jakich ludzie uprawiają seks
Podobno w życiu warto co jakiś czas próbować czegoś nowego. Niezależnie, czy jest to nowy szampon czy też nowa pozycja seksualna. Życie nie powinno być nudne, a już w szczególności to łóżkowe. Jednak przez ile stron Kamasutry przeciętny Kowalski byłby w stanie przebrnąć, zanim to wszystko zaczęłoby go przerastać? 

Pewien portal postanowił przeprowadzić małą ankietę, aby uzyskać odpowiedź na to pytanie. Przepytano więc łącznie 1 000 osób (500 mężczyzn oraz 500 kobiet) o ich życie intymne. Próbowano dowiedzieć się co ich podnieca a co wręcz przeciwnie, co sprawia, że czują łóżkowy niepokój, a co ich przeraża lub sprawia, że tracą przyjemność z seksu. 

Wyniki jasno pokazały, że najbardziej stresującą pozycją, albo przynajmniej najmniej wygodną, jest pozycja „69 na stojąco” - zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Na drugim miejscu znalazł się seks analny - w tym wypadku zdecydowanie bardziej stresujący dla kobiet niż dla mężczyzn. Pierwszą trójkę zamykała pozycja zwana „klęczącą taczką” (ang. kneeling wheelbarrow) - jeśli nie wiecie co to takiego, to spróbujcie sobie wyobrazić lub sprawdźcie w wyszukiwarce. 

Ankieta pokazała również, że najbardziej stresującym seksualnym scenariuszem, zarówno dla mieszkańców Europy jak i Ameryki, jest seks w miejscach publicznych. Na drugim miejscu znalazł się BDSM, a na trzecim seks analny. Jeśli chcecie znaleźć nieco więcej informacji na temat samej akiety lub jej wyników, to zapraszamy serdecznie do odwiedzenia strony źródłowej

Jeśli natomiast chcecie przekonać się, w jakich pozycjach najbardziej lubimy uprawiać seks, to zajrzyjcie do jednego z naszych poprzednich wpisów, w którym poruszaliśmy ten temat. 


Dodano 18 stycznia 2018 o 16:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.iflscience.com/health-and-medicine/this-is-the-most-stressinducing-sexual-position-according-to-you-guys/
Na pewno nie potrafi!

Dodano 11 stycznia 2018 o 14:01 przez Bartek Faryna
Człowiek

Dodano 18 stycznia 2018 o 10:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.totylkoteoria.pl/2018/01/biologiczna-bzdura-roku-2017-wyniki.html
Kiedy rodzice pytają: dlaczego przestałeś wierzyć w Boga.

Dodano 17 stycznia 2018 o 11:01 przez Bartek Faryna
Człowiek
Naukowcy odkryli prawdziwą drogę tak szybkiego rozprzestrzeniania się dżumy w XIV wieku - to nie były szczury
Dżuma, czarna śmierć, wielka plaga - jedna z największych epidemii w dziejach ludzkości niejedno nosi imię. Szalała w Europie w XIV wieku i przyniosła śmierć niemal 25 milionom osób. Zmarli stanowili prawie 1/3 ogółu mieszkańców Starego Kontynentu. Wywarła ogromny wpływ na ówczesny świat, choć tak naprawdę trwała łącznie zaledwie 14 lat. Była to oczywiście tylko jedna z kilku wielkich epidemii dżumy między XIV a XIX wiekiem, jednak jako jedyna przyniosła aż tak wielkie straty. 

Przybyła do Eurpy z dalekiego i bliskiego wschodu na pokładzie statku handlowego. Mieszkańcy Starego Kontynentu nie byli wtedy jeszcze zaznajomieni z koncepcją bakterii, toteż całą winę zrzucano na „karę boską” za popełnione grzechy. 


Do tej pory uważano, że za jej szybkie i gwałtowne rozprzestrzenienie się odpowiedzialne były szczury i inne gryzonie. Pchły gryzły zainfekowane szczury, następnie kąsały ludzi i w ten sposób choroba się przenosiła. Okazuje się jednak, że wyglądało to nieco inaczej, a my cały ten czas byliśmy w błędzie. 

Dodano 17 stycznia 2018 o 16:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.sciencealert.com/black-death-plague-spread-humans-lice-not-rats