Technologia
W Dubaju budują największy budynek na świecie. The Tower at Dubai Creek Harbour ma przyćmić wszystko inne
W Dubaju robią wszystko z rozmachem i lubią zaskakiwać. Najlepszym tego przykładem jest wieżowiec Burdż Chalifa, którego wysokośc wynosi aż 829 metrów. Dla porównania warto dodać, że Wieża Eiffla ma 300 metrów a Pałac Kultury i Nauki 231 metrów. Wieża w Dubaju jest obecnie najwyższym budynkiem na całym świecie, chociaż może się to wkrótce zmienić. Mieszkańcy miasta ostrzą sobie bowiem pazury na kolejny rekord. 

Ma go pobić The Tower at Dubai Creek Harbour. Według zapowiedzi dewelopera, miała ona górować nad Burdż Chalif i przewyższać ją o całe 100 metrów. Jedak w prospektach można wyczytać, że plany nieco się zmieniły i wysokość The Tower at Dubai Creek Harbour ma wynieść ostatecznie aż 1345 metrów wysokości. Pęknie więc magiczna granica 1 000 metrów. 


Santiago Calatrav to hiszpańsko-szwajcarski architekt, który podjął się zaprojektowania budynku. Ma on mieć od 18 do 20 pięter, a na jego terenie mają znajdować się restauracje, tarasy widokowe, sale konferencyjne oraz luksusowy hotel. Sama wieża ma kształtem przypominać minaret - wieżę stawianą obok meczetu. Inwestycja ma stanowić centralny punkt strefy Dubai Creek Harbour o powierzchni 6 km kw, a sam koszt budowy tego kolosa ma wynieść miliard dolarów.

Inwestorami są Emaar Properties oraz Dubai Holding. Ten drugi należy do Muhammada ibn Raszida Al Maktuma, emira Dubaju i premiera oraz wiceprezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Całość ma zostać oddana do użytku jeszcze przed rokiem 2020. Wtedy bowiem Dubaj będzie gospodarzem World Expo.
13 NOWYCH ciekawostek na GŁÓWNEJ

Dodano 11 stycznia 2018 o 18:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.rp.pl/Za-granica/301099999-Dubaj-buduje-najwiekszy-budynek-swiata.html?template=article_gallery&photo=3

Komentarze

Zobacz również

Człowiek
Oto najbardziej stresujące pozycje, w jakich ludzie uprawiają seks
Podobno w życiu warto co jakiś czas próbować czegoś nowego. Niezależnie, czy jest to nowy szampon czy też nowa pozycja seksualna. Życie nie powinno być nudne, a już w szczególności to łóżkowe. Jednak przez ile stron Kamasutry przeciętny Kowalski byłby w stanie przebrnąć, zanim to wszystko zaczęłoby go przerastać? 

Pewien portal postanowił przeprowadzić małą ankietę, aby uzyskać odpowiedź na to pytanie. Przepytano więc łącznie 1 000 osób (500 mężczyzn oraz 500 kobiet) o ich życie intymne. Próbowano dowiedzieć się co ich podnieca a co wręcz przeciwnie, co sprawia, że czują łóżkowy niepokój, a co ich przeraża lub sprawia, że tracą przyjemność z seksu. 

Wyniki jasno pokazały, że najbardziej stresującą pozycją, albo przynajmniej najmniej wygodną, jest pozycja „69 na stojąco” - zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Na drugim miejscu znalazł się seks analny - w tym wypadku zdecydowanie bardziej stresujący dla kobiet niż dla mężczyzn. Pierwszą trójkę zamykała pozycja zwana „klęczącą taczką” (ang. kneeling wheelbarrow) - jeśli nie wiecie co to takiego, to spróbujcie sobie wyobrazić lub sprawdźcie w wyszukiwarce. 

Ankieta pokazała również, że najbardziej stresującym seksualnym scenariuszem, zarówno dla mieszkańców Europy jak i Ameryki, jest seks w miejscach publicznych. Na drugim miejscu znalazł się BDSM, a na trzecim seks analny. Jeśli chcecie znaleźć nieco więcej informacji na temat samej akiety lub jej wyników, to zapraszamy serdecznie do odwiedzenia strony źródłowej

Jeśli natomiast chcecie przekonać się, w jakich pozycjach najbardziej lubimy uprawiać seks, to zajrzyjcie do jednego z naszych poprzednich wpisów, w którym poruszaliśmy ten temat. 


Dodano 18 stycznia 2018 o 16:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.iflscience.com/health-and-medicine/this-is-the-most-stressinducing-sexual-position-according-to-you-guys/
Na pewno nie potrafi!

Dodano 11 stycznia 2018 o 14:01 przez Bartek Faryna
Człowiek

Dodano 18 stycznia 2018 o 10:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.totylkoteoria.pl/2018/01/biologiczna-bzdura-roku-2017-wyniki.html
Kiedy rodzice pytają: dlaczego przestałeś wierzyć w Boga.

Dodano 17 stycznia 2018 o 11:01 przez Bartek Faryna
Człowiek
Naukowcy odkryli prawdziwą drogę tak szybkiego rozprzestrzeniania się dżumy w XIV wieku - to nie były szczury
Dżuma, czarna śmierć, wielka plaga - jedna z największych epidemii w dziejach ludzkości niejedno nosi imię. Szalała w Europie w XIV wieku i przyniosła śmierć niemal 25 milionom osób. Zmarli stanowili prawie 1/3 ogółu mieszkańców Starego Kontynentu. Wywarła ogromny wpływ na ówczesny świat, choć tak naprawdę trwała łącznie zaledwie 14 lat. Była to oczywiście tylko jedna z kilku wielkich epidemii dżumy między XIV a XIX wiekiem, jednak jako jedyna przyniosła aż tak wielkie straty. 

Przybyła do Eurpy z dalekiego i bliskiego wschodu na pokładzie statku handlowego. Mieszkańcy Starego Kontynentu nie byli wtedy jeszcze zaznajomieni z koncepcją bakterii, toteż całą winę zrzucano na „karę boską” za popełnione grzechy. 


Do tej pory uważano, że za jej szybkie i gwałtowne rozprzestrzenienie się odpowiedzialne były szczury i inne gryzonie. Pchły gryzły zainfekowane szczury, następnie kąsały ludzi i w ten sposób choroba się przenosiła. Okazuje się jednak, że wyglądało to nieco inaczej, a my cały ten czas byliśmy w błędzie. 

Dodano 17 stycznia 2018 o 16:01 przez Bartek Faryna źródło: http://www.sciencealert.com/black-death-plague-spread-humans-lice-not-rats