Ciekawe

Po zobaczeniu tego już nigdy nie użyjesz hotelowego czajnika. Robi się niedobrze
Po czymś takim zaczniesz się poważnie zastanawiać, zanim użyjesz czegokolwiek, co wchodzi w skład wyposażenia wynajętego pokoju.  "Siedzę sobie w hotelu, aż tu nagle bez uprzedzenia przyszły „te dni”. Zapomniałam zabrać ze sobą więcej bielizny, ale na szczęście znalazłam świetny sposób na szybkie wypranie poplamionej bielizny. Czajnik elektryczny! Błyskawicznie, bezproblemowo i higienicznie" - przekonuje dumna z siebie turystka i zamieszcza zdjęcie. Internauci są oburzeni! Dlaczego nie przeprałaś ich w zlewie, jak każda normalna osoba?. Trzeba być niespełna rozumu, żeby zrobić coś takiego i jeszcze się tym publicznie chwalić, Już nigdy nie zrobię sobie herbaty w hotelu. Kto wie, co jeszcze ludzie wsadzają do czajnika, Co powiesz na to, że wytrę sobie pupę twoją szczoteczką do zębów? Przecież na to samo wychodzi - czytamy w komentarzach.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 12:08 przez jatoja
Niektórzy pasażerowie nie mają wstydu...
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 11:08 przez jatoja
Chora na raka dziennikarka napisała list do Ministra Zdrowia."Czy ma Pan prawo skazywać nas na przedwczesną śmierć?"
Anna Puślecka to znana w branży dziennikarka i producentka. W maju wyznała, że zmaga się z rakiem piersi. Pisała o tym w emocjonalnym instagramowym poście. Strach, miesiące diagnostyki, niepewność i morze wylanych łez. Ale teraz z tym wszystkim koniec, nie czas na łzy. Jest plan do wykonania, projekt pod hasłem: wyleczyć się i zapomnieć. Okazało się, że roczna terapia, potrzebna do zwalczenia rzadkiego typu nowotworu, kosztuje ponad 140 tys. zł.Co ciekawe we wszystkich innych krajach UE lek jest refundowany. Dziennikarka postanowiła napisać otwarty list do Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego, w którym zadaje dramatyczne pytanie "Czy ma pan prawo skazywać nas na przedwczesną śmierć?"W kwietniu zdiagnozowano u mnie rzadki przypadek hormonozależnego raka piersi. Jedyną nadzieją na życie jest dla mnie nowoczesny, antynowotworowy i antyprzerzutowy lek, którego substancja czynna nosi nazwę RYBOCYKLIB. Lek który w Polsce nie jest refundowany. Panie Ministrze, zapewne Pan wie, że rybocyklib jest refundowany w CAŁEJ UNII. Całej, poza Polską… Panie Ministrze, czy zdaje sobie Pan sprawę, że nie podejmując decyzji o refundacji leku, odbiera Pan mnie i tysiącom Polek, matek, córek, żon, partnerek, szansę na życie! Dziennikarka zdradziła, że miesięcznie musiałby wydać na leczenie 12 tys. złJak się Pan z tym czuje? Może Pan spać w nocy, Panie Ministrze? Odbiera nam Pan szansę na pracę, cieszenie się rodziną i wychowywanie dzieci. Rybocyklib przedłuża życie, ale miesięczna kuracja rybocyklibem kosztuje 12 000 złotych, a roczna to aż 144 000 złotych! Panie Ministrze, nie stać ani mnie, ani tysięcy Polek na tak drogie leczenie. Panie Ministrze, dlatego proszę Pana w imieniu swoim i tysiąca kobiet dotkniętych rakiem piersi o pomoc, aby rybocyklib jak najszybciej znalazł się na liście leków refundowanych dla kobiet w I i II rzucie leczenia (dla takich jak ja, po chemioterapii). (…) Ma Pan prawo skazywać nas na przedwczesną śmierć?
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 11:08 przez jatoja
Źródło: https://www.facebook.com/puslecka/posts/2351903544930056
Anja Rubik "kostiumy kąpielowe zawierają plastik". Namawia do kąpania się NAGO
Mikroplastik to między innymi tkaniny syntentyczne (...) Jest on spożywany przez stworzenia żyjące w wodzie, a później przez konsumentów owoców morza - zaznacza Anja. Jego cząstęczki mogą uszkodzić ludzki mózg. (...) Zawsze, gdy kupuję ubrania, spoglądam na metki, unikam tkanin syntentycznych. Kupuję tylko to, co uwielbiam i co jest mi naprawdę potrzebne. Kostiumy kąpielowe również zawierają elementy plastiku - wyznała modelka. Zdania internautów na tą niecodzienną sesję zdjęciową są dość podzielone: "Hipokrytka, sama jest modelką,w ięc reklamuje ubrania a teraz mówi, ze są be!", "Ta to zrobi wszystko, żeby się wybić", "Taka ekolożka a na tą sesję czym przyjechała? Rowerem? Latają samolotami kilka razy w tygodniu a krzyczą o ekologii o plastiku. Hipokryzja!", "A czy ktoś z znas wrzuca ten plastik do morza? Celebrytki otwierają szyflady a tam wszystkie kosmetyki w plastikowych opakowaniach, plastik jest wszędzie, okna, krzesła... Nie można z niego rezygnować tylko odpowiednio go segregować." Są też pozytywne komentarze: "no i dobrze, że Anja udziela się społecznie, nasze dobro narodowe" - czytamy w sieci.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 11:08 przez jatoja
Martyna pokazała swoje "przybrane" dzieci. Bliźniaki skończyły 18 lat! Internauci: "Kobieta ANIOŁ"
44-latka podzieliła się z fanami kolejną poruszającą historią ze swojego życia. Gdy kilkanaście lat temu podczas kręcenia jednego z odcinków programu Martyny Wojciechowskiej zmarł jej kolega, Wojciechowska postanowiła stać się rodziną również dla jego dzieci:  Mówi się, że rodziny się nie wybiera... A ja z tymi dwoma cudami ze zdjęcia stworzyłam prawdziwą rodzinę z wyboru. Oto Julka i Kuba - napisała pod ostatnim zdjęciem. Dzieci mojego Przyjaciela i operatora, Rafała Łukaszewicza, który zginął tragicznie w 2004 r. w wypadku na Islandii, podczas realizacji programu „Misja Martyna”. Byłam tuż obok i długo nie mogłam zrozumieć dlaczego Rafał umarł, a ja ocalałam... Bliźniaki miały wtedy zaledwie 3 lata. Wtedy postanowiłam, że przeżyję dwa życia. I że już na zawsze zostanę przy Nich. A teraz oboje skończyli 18 lat. Jestem najdumniejsza na świecie! Wyrośli na wspaniałych, mądrych, empatycznych i pełnych marzeń ludzi. Zupełnie jak Ich wyjątkowy Tata i dzielna Mama Alicja, która wspaniale wychowała trójkę dzieci. (...) Kocham Was - napisała dziennikarka.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 11:08 przez jatoja
Finalista "Big Brothera" miał wypadek na Majorce: "Przy jednym ujęciu SPADŁEM Z BALKONU"
Bartek Boruc mieszkający na co dzień w Dublinie szybko zaskarbił sobie sympatię widzów i zajął wysokie, 2. miejsce w programie, przegrywając rywalizację o 100 tysięcy złotych i samochód z Magdą Wójcik. 37-latek postanowił spełnić swój sen o zostaniu gwiazdą muzyki i nagrał utwór o obiecującym tytule Kiski, lofki, foreverki, do którego teledysk powstawał na Majorce. Okazuje się, że w trakcie kręcenia klipu, Boruc i jego żona przeżyli chwile grozy, gdy uczestnik TVN-owskiego show nieoczekiwanie stracił równowagę i spadł z balkonu. Całe zajście żądny sławy raper opowiedział w serii nagrań opublikowanych na jego profilu instagramowym. Tak zakończyło się kręcenie klipu do Kiski, lofki, foreverki - wyznał Bartek. Przy jednym ujęciu spadłem z balkonu 5 metrów w dół przez słomiany dach wprost na wejście na imprezę. Magda prawie dostała zawału widząc to wszystko. Choć żona Boruca najadła się strachu, koniec końców skończyło się jedynie na kilku siniakach, stłuczeniach i obtarciach. Aspirujący celebryta z dumą pokazał do kamery wszystkie obrażenia, zapewniając fanów, że w momencie wypadku nie był pod wpływem alkoholu.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 11:08 przez jatoja
Pijana stewardessa obsługiwała pasażerów. Przed lotem wypiła dwie wódki
Grożą jej 2 lata więzienia. Pasażerowie dość szybko zdali sobie sprawę, że ze stewardessą jest coś nie tak. 49-letnia kobieta nie mogła ustać na nogach. Relacjonowali amerykańskim mediom, że była jedyną stewardessą podczas lotu. To akurat normalne – bo podróż była krótka, a samolot mieścił ok. 50 pasażerów.  Lot odbywał się na trasie Chicago - South Bend. Po wylądowaniu stróże prawa zapytali stewardessę, czy wie, w jakim mieście się znajduje. Była przekonana, że ciągle w Chicago. Przyznała się policji, że przed lotem wypiła dwie wódki. Przed startem bełkotała, wpadała na wszystkich w przejściu i ciągle upuszczała rzeczy. Potem zapadła w sen na swoim fotelu - pasażerowie byli na tyle mili, że zapięli jej pasy, by nie upadła na podłogę. Próbował się z nią skontaktować również pilot - wewnętrzny telefon March dzwonił wiele razy. 
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 13 sierpnia 2019 o 11:08 przez jatoja
Chodzisz późno spać, klniesz jak szewc i lubisz bałagan? To świadczy o twojej inteligencji
Bałaganiarz, nocny marek i do tego jeszcze osoba, która lubi dużo przeklinać? To na pewno nie brzmi jak opis tytana intelektu. Pozory jednak potrafią mylić i udowadnia to kilka badań. Zacznijmy może jednak od tej najbardziej kontrowersyjnej kwestii, a mianowicie przeklinania. 

Jak udowodniły badania opublikowane na łamach dziennika Science Direct osobami o ubogim słowniku wcale nie są te, które dużo przeklinają, a wręcz przeciwnie. Biorąc nawet sprawę „na chłopski rozum” można wywnioskować tyle, że osoby używające przekleństw mają bogatszy słownik, ponieważ osoby ich nie używające pozbawiają się tych kilkunastu słów, przez co to właśnie ich słownik jest bardziej ubogi. Przejdźmy jednak do samych badań. 

Ochotników poproszono o wymienienie, jak największej liczby przekleństw, jakie im przyjdą do głowy. W kolejnym zadaniu wypełnili oni test mierzący poziom inteligencji. Okazało się, że najwięcej punktów zdobywały osoby, które były w stanie wymienić więcej przekleństw. Przejdźmy dalej. 

Kolejne badania - opublikowane na łamach dziennika Psychology Today- dowodzą, że osoby z wyższą inteligencją później chodzą spać. Do tak prestiżowego grona należeli m.in. Karol Darwin, Winston Churchill, Keith Richards czy Elvis Presley. Jeśli więc wolisz chodzić spać później, a najbardziej aktywny jesteś wieczorem i najlepiej wtedy ci się myśli, to nie ma obaw - tytani intelektu są na to skazani. 

Do tego dochodzi bałagan. Wprawdzie badania dotyczyły tego obecnego na biurku, jednak kto by się tym przejmował. Na Uniwersytecie w Minesocie naukowcy doszli do wniosku, że im mniej uporządkowane biurko, tym jego posiadacz jest bardziej inteligentny. Po prostu rzeczy dookoła nie zaprzątają jego umysłu, a dodatkowo bałagan może poprawiać kreatywność. 

Widzimy więc, że z pozoru negatywne cechy, mogą oznaczać coś bardzo dobrego. Nie bierzcie tego jednak za pewnik. To, że co drugie wasze słowo to ku*wa, chodzicie spać po 24, a wasze mieszkanie to kompletny chaos wcale nie oznacza, że jesteście reinkarnacją Alberta Einsteina. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 12 sierpnia 2019 o 21:08 przez e-wonsz
Oto jak zakochują się Polacy, kiedy kasjer wyda im za dużo reszty
„Czy mogę być winna grosika?” - stało się wręcz kultowym tekstem kasjerem pracujących w sklepach. Co jednak kiedy mamy do czynienia z odwrotną sytuacją i kasjer, zamiast zabierać nam dodatkowe pieniądze, zdecyduje nam się je podarować? Oczywiście zrobi to przez pomyłkę i wyda nam za dużo reszty, co jednak powinniśmy uczynić w takiej sytuacji? Właśnie takie pytanie postanowił zadać Polakom BIG InfoMonitor. Dane uzyskane dzięki badaniu nie napawają optymizmem. 

Ankietowani zostali zapytani, czy jeśli kasjer wyda nam za dużo reszty, to powinniśmy zwrócić uwagę i oddać mu nadprogramowe pieniądze, czy może jednak wykorzystać nadarzającą się okazję i zatrzymać gotówkę? Zdecydowana większość, bo aż 68% osób, odpowiedziała, że bezwzględnie należy oddać kasjerowi pieniądze. Nie brzmi to wcale najgorzej, jednak w 2016 roku takiej odpowiedzi udzieliło 80% ankietowanych. Mamy więc do czynienia ze znacznym spadkiem. 

Odpowiedź „czasem” zaznaczyło 20,6% osób, „często” 7,8%, a „zdecydowanie tak” 3,6%. Widzimy więc, że niemal 1/3 ankietowanych rozważa zatrzymanie pieniędzy dla siebie. Uważają oni, że należy ponosić konsekwencje własnych działań i płacić za błędy. Nie liczą się z nieprzyjemnościami, jakie później może mieć w pracy dany kasjer. 

Co ciekawe najgorzej wypadły osoby młode w wieku od 18 do 29 lat. To właśnie oni najczęściej zaznaczali opcję przewidującą zatrzymanie gotówki dla siebie. Najbardziej uczciwe były z kolei osoby powyżej 50 roku życia. 
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 12 sierpnia 2019 o 21:08 przez e-wonsz
Nowe czytniki w Biedronce zmniejszą czas oczekiwania w kolejce do kasy - testy już trwają
Na pewno niejednokrotnie robiliście już zakupy w jednym ze sklepów sieci Biedronka. Zapewne doskonale znacie standardowy tekst, jakim raczy nas kasjerka, kiedy tylko zacznie skanować nasze produkty. Wtedy zwykle pada pytanie: czy posiada pan/pani kartę Moja Biedronka? Kiedy klient ma taką kartę, musi podać ją kasjerowi, aby ten mógł ją zeskanować, co niestety pochłania dość dużo czasu. Firma wpadła na pomysł, jak poradzić sobie z tym problemem. 

W czterech sklepach w Polsce (Poznań, Kostrzyn oraz Warszawa) od kilku miesięcy testowane są specjalne skanery, dzięki którym klient samodzielnie będzie mógł wprowadzić swoją kartę do systemu. Statystyki pokazują, że projekt cieszy się sporym sukcesem i obecnie korzysta z niego aż 80% osób robiących zakupy. 

Te same obserwacje pokazały, że system sprawił, iż znacznie zredukował się czas, jaki klienci muszą poświęcić na oczekiwanie w kolejce do kasy. Skanery mają umożliwić odczyt kart zarówno ze smartfonów, jak i z plastikowych wersji. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to już niebawem możemy spodziewać się umieszczenia podobnych urządzeń w pozostałych sklepach. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 12 sierpnia 2019 o 21:08 przez e-wonsz
Następna