Anna Lewandowska nas okłamywała? Jeden ze sprzedawanych przez nią produktów to „zwykła trucizna”
Wiele osób uważa, że żyjemy w trudnych czasach. Oczywiście spora część społeczeństwa nie doświadcza tych trudów tak często, jak ta druga, zdecydowanie mniej zamożna, grupa. Wiadomo nie od dzisiaj, że z pieniędzmi wszystko jest łatwiejsze. Możemy znacznie więcej zdziałać, mamy mnogość możliwości i otwiera się przed nami wiele bram, które dla normalnego człowieka są zamknięte na głucho. 

Nic więc dziwnego, że każdy chce coś dla siebie zarobić. Wiele osób nie opiera się nawet przed tym, aby wciskać innym największy kit tylko i wyłącznie ze zwykłej chęci zysku. Kiedy jednak dotyczy to biznesu, na którym można nieźle się wzbogacić, człowiek traci już całkowicie jakiekolwiek skrupuły. 

Obecnie całkiem niezłe interesy robi się na tzw. zdrowej żywności. Ja rozumiem samą ideę i jest ona godna pochwały. W końcu dookoła nas jest tylko śmieciowego jedzenia, że promocja zdrowych alternatyw jest bardzo ważna. Często jednak ludzie sprzedają straszny syf pod szyldem zdrowych posiłków. Często też jesteśmy wprowadzani w błąd i wmawia nam się, że dany produkt jest zdrowy, podczas gdy tylko nam szkodzi. 

Nie inaczej jest tym razem. O czym konkretnie mowa? O czymś, co promowane jest przez wiele gwiazd fitnessu i promotorów zdrowego odżywiania. O czymś, co nazywane jest superfood, ze względu na swoje, domniemane, prozdrowotne właściwości. O czymś, za co słono płacimy, choć tak naprawdę ma to na nas bardzo zły wpływ i wręcz nas zatruwa. O co chodzi? Zapraszamy dalej.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 21 marca 2019 o 16:03 przez e-wonsz

Komentarze

Zobacz również

Na drogach w całej Polsce zaczynają pojawiać się tajemnicze znaki. Co one oznaczają?
Na polskich drogach wkrótce pojawią się zupełnie nowe znaki. Niektórzy kierowcy mogą czuć się zagubieni, ponieważ prawdopodobnie nie będą wiedzieć, co te znaki oznaczają. Nie przejmujcie się, już spieszymy z wyjaśnieniami, abyście sami nie należeli do tego poszkodowanego grona. 

Jak zapewne już się domyśliliście, mają one związek z pojazdami wojskowymi. Są to znaki międzynarodowe, a więc nawet jeśli na danym terenie będą odbywały się manewry wojsk sprzymierzonych, to nie będzie stanowiło problemu. Znaki te pełnią funkcję informacyjną i są przeznaczone dla wojska. Ruch cywilny nawet nie musi wiedzieć o co w nich chodzi. 

Ich pojawienie się ma związek z zapowiadanymi manewrami wojskowymi. W najbliższym czasie zobaczycie je na drogach w województwach dolnośląskim i lubuskim. W dniach od 23 maja do 16 czerwca będą tam odbywały się manewry wojskowe na dość dużą skalę. To jednak nie wszystko. 

Znaki pojawią się również w innych rejonach naszego kraju, a będzie to miało związek z zupełnie innymi manewrami. Na tym obszarze możemy spodziewać się ich od 15 do 25 czerwca. W tych manewrach weźmie udział aż 18 tys. żołnierzy z 12 państw. 

Największej aktywności pojazdów wojskowych możemy spodziewać się w w pobliżu Drawska Pomorskiego, Żagania, Orzysza, Dęblina, a także na wybrzeżu Bałtyku w pobliżu poligonów. 

Co jednak w końcu znaki te nam mówią? Wojskowi są w stanie z nich odczytać dopuszczalne obciążenia poszczególnych obiektów - zarówno na mostach i wiaduktach, jak i na nawierzchniach drogowych. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 23 maja 2019 o 18:05 przez e-wonsz
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 22 maja 2019 o 20:05 przez e-wonsz
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 23 maja 2019 o 17:05 przez Defdef
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 23 maja 2019 o 17:05 przez MarcinZfejsa
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=juGqtoD1c1A
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 23 maja 2019 o 17:05 przez Defdef