Tak wygląda człowiek który przyjął największą dawkę promieniowania. Po kilku dniach jego ciało rozpadło się
Hisashi Ouchi przeszedł do historii, jako człowiek który przyjął największą dawkę promieniowania w historii. W 1999 roku w Tokaimura w Japonii miał miejsce wypadek nuklearny. Podczas incydentu trzech pracowników elektrowni, wśród nich Hisashi, było wystawionych na bezpośrednie działanie promieniowania. Już w momencie pierwszego wystawienia na promieniowanie Hisashi zaczął mieć problemy z oddychaniem, po czym zemdlał. Pracownika natychmiast przewieziono do szpitala i położono na specjalnym oddziale ratunkowym. Po szybko wykonanych badaniach stwierdzono z przerażeniem, że w jego organizmie DNA oraz chromosomy zostały zupełnie zniszczone. Stracił również wszystkie białe krwinki krwi. Wystarczyło kilka dni od przyjęcia dawki promieniowania, by ciało Hisashiego zaczęło się całkowicie rozpadać. Lekarze postanowili jednak utrzymać go przy życiu i przeprowadzać testy związane z eksperymentalnymi metodami leczenia. Hisashi przez cały czas był przytomny i opisywał swój ból jako niewyobrażalny - błagał o śmierć. Po 27 dniach od zdarzenia jego wnętrzności zaczęły się roztapiać, w 59 dniu pobytu w szpitalu jego serce zatrzymało się 3 razy w ciągu niespełna godziny, ale został reanimowany. Hisashi zmarł w straszliwych cierpieniach po 83 dniach od otrzymania dawki promieniowania.
14 NOWYCH ciekawostek na GŁÓWNEJ
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 07 stycznia 2019 o 22:01 przez MarcinZfejsa
Źródło: wikipedia.pl

Komentarze

Zobacz również

W tym miejscu powietrze na Ziemi jest najczystsze. Wiecie, gdzie ono się znajduje?
Kiedy my zimą dusimy się w smogu i spalinach tych wszystkich samochodów, oni gdzieś tam cieszą się najmniej zanieczyszczonym powietrzem na całym świecie. Gdzie znajduje się to magiczne miejsce? Jest to Cape Grim na Tasmanii. Mały, niepozorny kawałek świata, który nie zwraca na siebie większej uwagi. Mieszkańcy nauczyli się jednak robić na czystym powietrzu interes. 

Od ponad 40 lat działa tam stacja pomiarowa Cape Grim Baseline Air. Ich zadanie polega na bieżącym pomiarze jakości lokalnego powietrza. Jest to niezwykle ważne, ponieważ Cape Grim stanowi przykład miejsca na Ziemi, gdzie powietrze jest niemal nieskazitelnie czyste. 

Tasmania sąsiaduje z Australią i Nową Zelandią. Na południe nie znajduje się nic poza Antarktydą. Cape Grim jest jednym z najbardziej wysuniętych na północ punktów całej Tasmanii o cholernie tam wieje. Właśnie dlatego powietrze tam jest takie czyste. Wiatr wiejący od południa pochodzi z samego Bieguna Południowego. 

Lokalni mieszkańcy robią bardzo dobry interes na powietrzu. Sprzedają na przykład wołowinę z hodowanych tam krów, która reklamowana jest, jako najzdrowsza na świecie i tak rzeczywiście jest. Przeprowadzono wiele badań, które to udowodniły. Dodatkowo sprzedaje się tam wodę, która... spada z nieba. Działają tam tzw. hodowcy deszczu i gromadzą wodę, która spadła z najczystszego nieba na Ziemi. Jest bardzo zdrowa i zawiera w sobie tylko śladowe ilości sodu. 

Jednak od czasu do czasu i tam zdarzają się trudne chwile. Kiedy wiatr zawieje z północy, czasem dla się zauważyć spadek jakości powietrza. Wszystko przez fabryki działające na terenie Australii. Aparatura na miejscu jest tak czuła, że wykrywa ona nawet awarie fabryk i filtrów kominowych w tak odległych zakątkach świata, jak Chiny. 

To własnie całe Cape Grim. Wietrzne, niepozorne, ale powietrze mają tam pierwsza klasa. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 21 marca 2019 o 16:03 przez e-wonsz
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 21 marca 2019 o 16:03 przez e-wonsz
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 23 marca 2019 o 18:03 przez MarcinZfejsa
Źródło: https://www.instagram.com/bimbo_doll_ivana/?utm_source=ig_embed
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 23 marca 2019 o 18:03 przez MarcinZfejsa
Źródło: instagram
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 20 marca 2019 o 17:03 przez jatoja